środa, 29 grudnia 2010

Wielki Brat Monopoli -ilustracje



Wielki Brat Monopoli.
Zaczęło się niewinnie. Najpierw były te wybuchy wulkanów na Wenus. I zaraz po nich, zaledwie kilka dni później pojawiły się jakieś dziwne plamy na Jowiszu. Naukowcy oczywiście udawali że niczego takiego nie widzą. Dopiero informacje jakie przedarły sie do publicznej wiadomości dzięki internetowi, sprawiły że ludzie mogli się o wszystkim dowiedzieć. Nic dziwnego że politycy i ci którzy za nimi stoją tak bardzo chcieli zdelegalizować internet, a przynajmniej choć trochę ocenzurować go. Cenzurze nadając nową treść. Oczywiście "słuszną" i "szlachetną". Większość jak zwykle i tak by w ich oszustwa uwierzyła. Jak zwykle, i po raz kolejny. Ponieważ czasami odnosi sie smutne wrażenie że większość niestety nie myśli..



Gdy tylko wrócili do swojego niewiekiego domu, a właściwie mieszkania w małym dwupiętrowym betonowym i prawie kwadratowym szarego koloru bloku, natychmiast, nawet nie zdejmując butów ani kurtki, wziął do ręki książkę i zaczął ją nerwowo czytać. Robił tak zawsze kiedy chciał się uspokoić. A więc podszedł szybko do pólki z książkami. Książek na niej leżało bardzo niewiele, zaledwie tyle ile można było po usłyszeniu dzwonka albo gwałtownego stukania do drzwi zapakować szybko do plecaka, a następnie spróbować jeszcze uciec przez okno. Mieszkali zaledwie na pierwszym piętrze, i nie było by to zbyt trudne.



Leżała tam na półce między innymi "Księga Upadłych Cywilizacji", "Ksiega Ruin", i jeszcze kilka. Jak by po niego przyszli wrzucił by je razem z płytkami do małego czarnego plecaka i wyskoczył przez okno, myślał.
Wybrał tą druga i zaczął czytać po chwili zapomniał o wszystkim, zapomniał nawet o herbacie czekającej na niego w kuchni, którą zrobiła Ea, a która w miedzyczasie stygła i robiła się coraz bardziej zimna, zapomniał nawet o kolacji. Co bardzo denerwowało czekającą na niego w kuchni Eę.


zapytała Ea, wchodząc bezszelestnie do pokoju - a konkretnie chodzi mi kochanie o to czy są własnością siebie samych - skończyła stojąc niepewnie w drzwiach, patrzac na niego - Dlaczego mnie o to pytasz Ea? Odpowiedział odkładając książkę na łóżko grzbietem do góry, tak aby mógł wrócić łatwo do czytania kiedy tylko rozmowa pomiędzy nimi dobiegnie końca - No bo widzisz myślałam że to jest takie oczywiste, nawet dla ludzi mało rozgarniętych, ale dziś rano na targu kiedy robiłam zakupy, wywiązała się rozmowa, i zauważyłam że te moje poglądy, właściwe przecież, nie są wcale takie oczywiste, przynajmniej nie dla wszystkich.




Wstał rano, dokładniej dziesięć po dziewiątej, a że od lat był bezrobotny, jak wiekszość ludzi na planecie, to nie musiał się donikąd śpieszyć. Dzień typowy i prawdopodbnie nie należy oczekiwać niczego nadzwyczajnego. Na żadną z wysłanych info-netem aplikacji znowu nie uzyskał odpowiedzi, wysyłał tego na setki, do każdej z możliwych firm, a do niektórych chyba nawet i po kilka. Następnie zajrzał do alter-netu podziemnej sieci miejskiej nazywanej skrzynnką czarnej rewolucji, którą rozpracować chciały służby od lat, a ona wymykała im się. W alter-necie nic specjalnego nie było, skrzynka pocztowa, portal z ogłoszeniami, podziemna stacja muzyczna i forum. Władze podejrzewały że ludzie z alternetu nadają za pomocą kosmicznej stacji radiowej z jakiejś odległej planety. Wnioskowały to po czasie ile trwało wysłanie sygnału dzwiękowego i jego powrocie na ziemię. Ale czas też się zmieniał. Być może więc piraci nadawali z jakiegoś starego statku wędrującego po bezmiarach kosmosu, jaki zakupili za grosze od armatora z innej galaktyki. Wylogował sie, ponieważ zbyt długie korzystanie z altera było niebezpieczne, bo oni mogli cię namierzyć. Umył się, przebrał, potem zrobił sobie kawę. W miedzyczasie zauważył że nie ma Ey, pewno gdzieś wyszła -pomyślał, chyba robi zakupy na targu.



Potrafił więc grzebać zarówno w urządzeniach mechanicznych jak i elektronicznych. A z części znalezionych na złomowisku za miastem zbudował między innymi maszynę do produkcji prądu. Maszyna dawała prądu na tyle żeby starczyło im na gotowanie, i ogrzewanie domu. Co ciekawe nie hałasowała wcale i chodziła naprawdę bardzo cicho. jednak głównym konstruktorem maszyny deszyfrującej byla Ea, a dzięki jej wiedzy zarówno z psychologi jak i fizyki ten aparat zwany przez nich także maszynką prawdy mógł powstać.On śpieszył sie bardzo bo czas pierwszego ataku partyzantki miejskiej po latach przerwy zbliżał sie nieuchronnie. Wsparcia miała im udzielić grupa cyberataku "Kościuszko", uderzając wcześniej na system komputerowy miasta i paraliżując go całkowicie. Oni mieli uderzyć na budynek w którym mieściło sie centrum zarządzania systemów szpiegujących ludność. Dwa lata zajęło im to, to czyli namierzanie miejsca gdzie obiekt się znajduje. Atak mial być przeprowadzony w sposób tradycyjny z udziałem bomb niszczących i zapających własnej roboty





czytaj dalej tu

ilustracje do opowiadania BluSkaj Finkers i Maszyna Umysłu इलुस्त्रच्जे

Witam. spróbowałem zilustrować kilkoma fotografiami własnego autorstwa moje opowiadanie "BluSkaj Finkers i Maszyna Umysłu"

Chodził nerwowym krokiem po kuchni, i myślał. Pierwszy wyglądał jak żaba która przed chwilą wyskoczyła ze śmietnika. Ani śladu elegancji i dobrego smaku nie było w jego ubraniu, wyglądzie ani i w nim samym. Mało tego, on wyglądał jakby całe życie spędził grzebiąc w osiedlowym śmietniku lub śpiąc w przydrożnym rowie pośród łopianowych liści. Oprócz beznadziejnego wyglądu, Pierwszy słynął także z tego, że przedstawiciele innych krajów klepali go zazwyczaj po plecach. O czym też z zachwytem opowiadał godzinami swoim współpracownikom. Którzy, hm, musieli go niestety słuchać. Do tego udając przy tym wielkie zainteresowanie, a jeśli chodzi o tych którzy chcieli awansować musieli nawet nieszczerze go podziwiać i udawać zachwyt.

Najwięcej pieniędzy mogli wyciągnąć poprzez heglowskie socjalne państwo. Ono się do tego najlepiej nadawało. Było wielką maszyną ssącą, było maszyną wypijającą krew z większości wyzyskiwanego społeczeństwa. Z biednych ciężko pracujących w pocie czoła ludzi. Demoniczną Maszyną Wampiryczną -jakbyśmy mogli ją nazwać. Bo wypijającą krew. Nie dlatego że lubili socjalizm i etatyzm, ale dlatego że się do tego świetnie nadawał. Jakby Heglowska Maszyna Zła była do tego celu stworzona i pomyślana. W głębi duszy tak naprawdę pogardzali bardzo socjalizmem i heglizmem, uznając heglizm za ideologię dla ubogich umysłem i leniwych. Oni chcieli być panami siebie samych! - Żadnych cudzych bogów przede mną. Ja jestem centrum mojego świata i nikt inny - mawiali do siebie. Chwilami zdawało się że życie w tym kraju jest już niemożliwe. Tyle było sztucznych i pustych a pozornie wielkich ideii zajmujących prawie całą przestrzeń. Kiedy na przykład szedłeś ulicą to wydawało ci się nieraz że jest od nich w powietrzu aż duszno. Że powietrze aż gęstnieje i oddychając nim dusisz się i dławisz.

Jak było? Z pewnością zapytacie. Przeciw Łopianowemu Królowi czyli Pierwszemu, i jego beznadziejnym rządom wystąpił pewien z pozoru szalony młody naukowiec. No dość młody. I nie dlatego że uważał się za jakiegoś szlachetnego buntownika walczącego ze złem świata. Napisałem przecież że polityka go specjalnie nie interesowała. O nie! Tak nie było. Było zupełnie inaczej. Zwyczajny nieudacznik nie potrafiący się poruszać po coraz bardziej skomplikowanych zaroślach życia. Mnożących się z każdym dniem utrudnieniach i przepisach ustanawianych przez starzejące się coraz bardziej i przybywające na wadze i siwiejące wraz z upływem lat Wielkie Psy, Tłuste Koty i Grube Ryby. One przecież czuły za plecami zdyszane i przepełnione nienawiścią oddechy wykluczonej konkurencji. Czuły ślepy gniew.

Rewolucja internetowa obalała też przy okazji rządy. Internauci obalili je mając dość skorumpowanych i zdemoralizowanych polityków pasożytujących na ich ciężkiej pracy i odbierających im ich wolność. Naprawdę zmietli je z powierzchni ziemi
- Nie chcemy już państw ani politycznych struktur kontroli - mówili do siebie podczas licznych rozmów jakie przeprowadzali ze sobą w sieci - ponieważ wiemy że po drugiej stronie granicy żyją ludzie podobni do nas - Oczywiście rewolucja miała charakter dosyć pokojowy, i w wielu miejscach planety nadal istnieją jeszcze państwa. Jedne są wielkości zaledwie łupiny od orzechów, inne całkiem duże, i nawet opętane nadal paranoją heglizmu. Internauci tworzą też konstytucję planety. Planetarna Konstytucja jest z założenia bardzo prosta

Hobo obudził się nagle. Spojrzał na stojące na stoliku owoce, ...i wiedział nad czym będzie pracował. Zadzwonił o ósmej rano do Berlina do nieprzytomnego jeszcze Mahhomeda Shwartza i powiedział mu że rezygnuje z roboty jaką ten mu znalazł. Mahhomed trochę po znajomości poprzez agencję w której pracuje znalazł mu pracę przy sortowaniu owoców na farmie. Następnie zadzwonił też do Hansa Abdulla aby tą wiadomość potwierdzić. Hans naturalnie był wściekły. Jeśli chciałeś znależć jakąś robotę sezonową przez agencję to chodzić musiałeś na kolanach czasami całymi miesiącami. I jeszcze robili ci wielką łaskę. Hobo to był przecież nikt, zwyczajny włóczęga. I tak by przecież zresztą tam nie dojechał. Autokary stały zaparkowane w bazach firm przewozowych bo całe Niemcy obchodziły święto powrotu nauk Proproka, a skażenie środowiska było tak duże że samoloty miały zakaz lotów...

czytaj dalej tu

wtorek, 28 grudnia 2010

wojny transhumanistów कोनिएक रोकू

Koniec roku. Koniec sezonu.

Na koniec roku prezentuję fotografię którą zatytułowałem "Koniec sezonu" Nie ukrywam że bardzo ją lubię. Jesli się nie mylę to ktoś wcześniej wykonał podobną, i zdaje się że na podczas festiwalu w Cannes. Moją wynokałem latem albo późną wiosną tego roku na południu anglii.
Przy okazji: zrobiłem kilka stron w formacie xhtml jedna z nich: wejdź i zobacz tu
i nowy -drugi- adres tego bloga nowy, drugi adres tego bloga

Aha i nowy adres starego bloga nowy adres bloga z onetu

Oczywiście jako człowiek praktyczny postanowiłem sprawdzić jak by wyglądały te zdjęcia jako ilustracja do któregoś z moich opowiadań, i postanowiłem wykorzystać do tego celu "Wojny transhukmanistów" chociaż mają swoją iliustrację -do której zalinkuję na końcu wpisu. Dobrze do rzeczy.
Powiem krótko. Zbudowali metro z Krakowa do Katowic, a następnie zrobili drugą nitkę biegnąca z Krakowa aż do centrum Warszawy. Potem nitki podziemnej kolejki miejskiej poszły jeszcze dalej. Podziemna kolej dochodziła aż do Zakopanego na południu, a Trójmiasta i Sopotu na północy. I Szczecina na północnym wschodzie Mogłeś więc podjechać metrem nie wysiadając po drodze ani razu, na przykład na małą wycieczkę w góry lub nad morze, by leżąc wygodnie na plaży powdychać trochę morskiego powietrza, delektując się przychodzącymi od morza zapachami, no i oczywiście jodu. Mogłeś też wyskoczyć potem, kiedy leżnie na piaszczystej plaży znudziło wam się, na zakupy razem z żoną i dziećmi, do wielkich magazynów handlowych urządzonych w ogromnych halach dawnych kopalń. Do tych ogromnych centrów przyjeżdżali na zakupy całymi rodzinami ludzie z Europy a nawet z Azji.Tam kretowisko miast było największe, a przekopane podziemne tunele dochodziły z Katowic aż do Frydka, Opawy i Ostrawy. Złośliwi śmieli się że robotnicy nie wiedzieli kiedy skończyć.

Złośliwi śmieli się że robotnicy nie wiedzieli kiedy skończyć. Naprawdę było jednak inaczej. Podczas wielkiej wojny sprzęt po wszystkich stronach konfliktu został prawie całkiem zniszczony. Zostały jedynie rakiety i samoloty. Walka toczyła się więc w powietrzu. Wcześniej ogromne spustoszenie czyniły spadające na Ziemię kosmiczne śmieci. Przelatujące przez układ słoneczny komety zostawiały sporo tego dziadostwa za sobą, a trochę tych resztek upadało niestety i na ziemię. Do tego doszedł jeszcze przelot tej dziwnej planety. Katastrofa za katastrofą. I ogromne skażenie atomowe po trzeciej światowej wojnie. Całe miasta schodziły wtedy pod ziemię. Tragedia wcale niestety nie obudziła ludzi.

Zamiast zastanawiać się jak zaradzić problemom i pomóc uciekinierom, oni wywoływali konflikt zbrojny za konfliktem. Zupełnie tak jak gdyby instynkt samozagłady gatunku chciał dopełnić reszty i skończyć to czego nie zrobiły katastrofy. Najpierw wybuchały wulkany na północy i południu kontynentu. W Islandi i we Włoszech. Samoloty na długo przestały latać, odpoczywając sobie wygodnie w hangarach. Jednak kiedy pył w końcu opadł, a resztki fruwającej w powietrzu lawy nie niszczyły już silników i ich turbin, maszyny mogły wznieść się znów w powietrze. I zaczęły ostrożnie się wznosić. Najpierw powoli, niby pierwsze ptaki wypuszczone z Arki Noego. Żeby rozeznać teren. Rozpoznać go.

Wtedy też powstał ten dziwny kult wulkanów, wymyślony przez naukowców. O ludzie mówię wam! Czego to można nie wymyśleć! I następnie wmówić to innym. Oni wymyślili że Matka Natura gniewa się na ludzi, a objawia to poprzez wybuchy wulkanów. Zagniewany wulkan wysyła do atmosfery popiół i w ten sposób karze nas za technologiczne ekscesy. Szkoda że ci głupcy przesypiali lekcje historii w szkołach, i nie mają pojęcia jak środowisko niszczyły stare średniowieczne miasta. Jaki smród wydobywał się z nich. W każdym razie powstała ta zwariowana Sekta Wyznawców Wulkanów. W niektórych regionach zachodniej Europy zwanej europostanem lub europostanią, wyznawcy dziwacznego kultu osiągnęli nawet większość. I tam gdzie przeważali, wszelka aktywność technologiczna i przemysłowa aby udobruchać matkę ziemię i wulkany ustała praktycznie do zera. Żyjący tam ludzie cofneli się praktyczne o parę stuleci w rozwoju...
dalej czytaj tu

sobota, 25 grudnia 2010

Zagłada w domu O. -opowiadanie




Prywatność? Tak, ale ściśle kontrolowana, i to nie przez jakichś pożal się Boże cywili ale przez wykwalifikowane kadry -mówił przedstawiciel administracji rządowej. Podniósł się z łóżka i powolnym ruchem ręki przełączył stację - dziś na lotnisku odbędzie się uroczystość przywitania ciała naszego żołnierza które własnie przybyło z misji. W tym ważnym dla nas momencie okażmy proszę szacunek - apelował czytając wiadomości radiowe spiker. Miłość do ciała, szczególnie martwego -to przypadłość w naszym kraju ogólnie znana, myślał, tak jak i zresztą miłość do cmentarzy, chorob, klęsk i cierpienia. Zjawiska nie będę komentował ponieważ jest rzeczą powszechnie wiadomą, natomiast chciałbym napisać parę słów o tak zwanej misji. Otóż jak wiemy słowa często zmieniają znaczenia i w czasach kiedy były wypowiadane oznaczały co innego, niż mordowanie ludności cywilnej przez żołnierzy, i zrzucanie bomb na domy pod gruzami których ginęły kobiety i dzieci. Być może to nic nowego i „misjonarze" podczas ekspansji robili tak i wcześniej -w co bym się wcale nie zdziwił. Niemniej w dzisiejszych czasach jakaś część mieszkańców naszej planety znowu dawała się nabrać na propagandę płynącą z mediów głównego strumienia i wierzyła w jakąś misję po rozpoczęciu której w Afganistanie -co ciekawe i dziwne znacznie wzrosła produkcja narkotyków.
Mówili jeszcze o dopalaczach i o tym że w Bydgoszczy dwaj młodzi ludzie w wieku szkolnym poczuli się źle po zażyciu dopalaczy -bo zabolał ich brzuszek i w związku z tym prezydent miasta postanowił zakazać ich sprzedaży. Ilu młodych ludzi w Bydgoszczy lub sąsiednich miastach takich jak na przykład Grudziądz, Toruń czy nawet bardziej odległy Gdańsk albo Włocławek ma problemy zdrowotne po wypiciu większej ilości alkoholu czy też nawet zjedzeniu zbyt dużej ilości jedzenia -tego prezydent nie powiedział. Więc nie zakazują sprzedaży alkoholu? Może zakażą. Wracając do dopalczy. Jak się okazało problemy po zażyciu dopalaczy mają uczniowie którym nie chce sie po prostu iść do szkoły. Czyli taki nowy sposób na wagary. W południe dowiedzieli się wszyscy że podobne problemy mają także uczniowie we Włocławku. Swoją drogą to szalona walka z dopalaczami sprawia że ich producenci wynajdują nowe różniące się w minimalny sposób od zakazanych już wcześniej, i co oczywiste nie mając czasu na ich dokładne sprawdzenie i przetestowanie wprowadzają je szybko na rynek.
Następnie minister Sikorski stwierdził że jeden z bardziej znanych polityków opozycyjnych a konkretnie J. Kaczyński jest na proszkach ponieważ powiedział w delikatny sposób zresztą jak wyglada sytuacja geopolityczna Polski. Każdy zresztą kto zauważał rosnącą dominację rosyjsko-niemiecką w Polsce podczas wyjątkowo nieudolnych rządów T. i B. K. stawał się niejako z automatu oszołomem lub moherem a ten który bezkrytycznie i bez refleksyjnie przyjmował największe bzdury jakimi karmiły go "usta władzy" czyli prawie wszystkie stacje telewizyjne i radiowe -oraz istniejące jeszcze papierowe gazety- stawał się "wykształconym młodym z dużego miasta". Niemniej coraz więcej młodych i wykształconych naprawdę widziało że ich ukochany kiedyś rząd nie ma najmniejszego zamiaru poszerzać sfer wolności, a wręcz przeciwnie chce je pomniejszać -a zapatrzonych w nich wyborców ma dokładnie "gdzieś". Co jeszcze usłyszał -a właściwie to przeczytał już poźniej w internecie- bo stacje radiowe na takie nie wygodne tematy raczej milczały. Więc przeczytał że policjanci zakatowali na śmierć jakieś chorego człowieka na śląsku. Tłukli biedaka pałkami dotąd aż ten zmarł. Ostatnio coraz wiecej było takich informacji. A to w Jarosławiu pobili ciężko jakąś dziewczynę wracającą do domu, a to w Bydgoszczy podobno zgwałcili i pobili dziewczynę. Wyglądało na to że rząd stracił całkiem władzę nad policją i nie radzi już sobie z niczym. Policjanci na Śląsku zostali zatrzymani za nielegalny handel bronią, a w Płocku oskarżeni o brutalne gwałty na prostytutkach.

I sam nie wiedząc nawet kiedy zaczął przypominać sobie różne historie z lat wczesnej młodości, kiedy jako uczeń szkoły średeniej pojechał na początku lat osiemdziesiątych latem nad morze. Konkretniej do Sopotu, i zatrzymał się na kepmingu na Kamiennym Potoku. Siedząc niedaleko recepcji przysłuchiwał się rozmowie pracującego tam człowieka z młodymi ludźmi. Alkoholik o sinej twarzy i przekrwionych oczach tłumaczył im że policjani oczekują od niego żeby wskazywał im podejrzanych a następnie wczesnym rankiem kiedy ich oprawadzał po polu namiotowym wchodzili do ich namiotów żeby ich kontrolować -budząc o piątej nad ranem. Alkoholik wkazał widać i jego namiot bo pewnego dnia nad ranem obudzili go i nieprzytomnego zaczęłi legitymować i sprawdzać zadając mu przy okazji wiele pytań.
Wydarzenie z przeszłości posłużyło w jego wyobraźni jako impuls i po przypomnieniu sobie pierwszej "przygody" niby połączony ogniwami łańcuch zaczęły z jego niepamięci wychodzić następne i kolejne -i wynurzać się na powierzchnie aby znowu zaistnieć. Najpierw "miła" przygoda z policją w Sopocie -rok albo dwa lata później- kiedy zabrali mu spodnie moro, żeby prawdopodobnie następnie je sprzedać a on musiał paradować po plaży w krótkich spodenkach. I o tym jak został zatrzymany w Dąbrowie Górniczej gdy jechał w odwiedziny do znajomego. W parku położonym nieopodal budynku policji dostał, kilka pałek, co prawda lekkich ale zawsze.

No dobrze rozgadałem się jednak, a chciałbym powrócić do tematu opowiadania, a nie mnożyć w nieskończoność wynurzenia bohatera. No więc zacznę od tego że miałem a nawet do tej pory mam obawy czy powinienem o tym pisać, Sprawa pomimo upływu lat jest jeszcze świerza a rodzina O. żyje w poczuciu tragedii z powodu utraty syna. Jednak przeważył argument znajomości miasteczka i związane z nim wspomnienia z lat młodości i jednej z wielkich miłości jego życia.
Koniec pierwszego fragmentu.
plik w formacie
html




piątek, 24 grudnia 2010

strony w formacie xhtml

Wykorzystując chwilę wolnego czasu próbowałem wykonać kilka stron w formacie xhtml. Niestety z powodu małych problemów nie w "open ofisie" jak to robię zazwyczaj ale przy pomocy "core edytora" w wersji testowej
podstronka Exell
oraz tu

środa, 22 grudnia 2010

Gandziak i Złota Rybka

Gandziak i złota rybka [ i refleksje rodzinne jakie go naszły w związku ze zwiedzaniem cmentarza podczas robienia porządków przed tak zwanym dniem "Wszystkich świętych" Czyli w ostatnich dniach października ]

W pewnym momencie nie wiadomo skąd Gadziak przypomniał sobie historyjkę o rybce, co zepsuło mu nastrój na cały dzień. Historyjka faktycznie nie była zbyt przyjemna, a jej korzenie sięgały daleko do dzieciństwa Gandziaka. Przejdę do rzeczy i zacznę opowiadać żeby zbytnio nie zanudzać czytelnika. Ojciec Gandziaka trzymał sobie kilka hodowlanych rybek w małym akwarium. Akwarium było jak to http://www.blogger.com/img/blank.gifakwarium ani szczególnie wyjątkowe i duże ani marne. Takie zwykłe bardzo przeciętne akwarium. Pewnego wieczoru przyszedł nieżle wstawiony, co mu się przyznać trzeba dosyć często zdarzało i zaczął nerwowo kręcić się w okolicy swojego akwarium -stojącego w małym pokoju który sam zamieszkiwał. Potem poszedł do kuchni po słoik, i szybko tak żeby nikt tego nie zauważył... dalej czytaj tu plik
strona html
w formacie txt
w formacie pdf

niedziela, 19 grudnia 2010

maszyna kwantowa -dziura w czasie fragment szósty


witam!
fragment szósty mojego opowiadania "Dziura w czasie" zatytułowany "Maszyna kwantowa" dostępny jest tu na czarnym tle i na białym tle z czarnymi napisami zapraszam tu
przy okazji przypominam o moim blogu z fotografiami fotografie podróże

piątek, 10 grudnia 2010

Arystoteles i Platon


Dwa nurty europejskiego myślenia

W tradycji filozofii europejskiej możemy zauważyć dwa główne nurty-sposoby myślenia które przewijają się nieustannie przez przeszło dwa tysiące lat. Według pierwszego z nich człowiek nieustannie dąży do zaspokajania nieograniczonej liczby namiętności-potrzeb -których co logiczne zaspokoić się wszystkich nie da. Taki rodzaj życia możemy nazwać pędem ku wolności w zaprzeczeniu do drugiego nurtu myślowego będącego pędem ku zniewoleniu. Ten drugi nurt myślenia najbardziej jest bliski idei Platona. Po pierwszej stronie mamy ekspresje ruch, a po drugiej zatrzymanie, blokada i zamrożenie aktywności... dalej czytaj tu I

wtorek, 7 grudnia 2010

gify



Witam
poprawiłem trochę moje gify, a zrobiłem to w ten sposób że zmieniłem im tło na czarne i w ten
sposób prezentują się być może lepiej link do mapy gifów

i trochę moich fotografi zobacz tu

sobota, 4 grudnia 2010

Dziura w czasie fragment piąty

Wyrzutki zainstalowały się na księżycach planet układu słonecznego, uważanych za nieprzydatne ze względu na zbyt duże koszty wybudowania tam miast lub chociażby baz i z tego powodu lekceważone przez ziemskie rządy . Najpierw zainstalowali się na Prometeuszu, spore znaczenie miała chyba sama nazwa i związany z nią prestiż "Kartoflaka" . Następnie niedługo po tym jak zaludnili "Prome" zajęli Tytana i Rhee, oraz dwa księżyce Jowisza: Ganimedesa i Europę zatykając flagę w ich grunt . [Już od dawna ziemscy naukowcy uważali że panują na nich względnie korzystne warunki do życia] No i oczywiście Księżyc, co zostało poczytane za wyjątkową bezczelność z ich strony przez establiszment naszej macierzystej planety -bo wyglądało to tak jakby grali im na nosie, szydząc i kpiąc sobie z nich.

Pomarańczowy Tytan z jeziorami ciekłego węgowodoru pierwszym osadnikom nie przypominał zupełnie ziemi -za którą chyba ukradkiem tęskinili- szczególnie że prawie zawsze panował na nim pomarańczowy mglisty półmrok. Azotowe powietrze z dodatkiem metanu, argonu a także acetylenu zupełnie nie nadawało się do oddychania. Ćiśnienie było wyższe niż na Ziemi o jakieś 50 procent, a do tego zimno -niska tempetratura panowała tam ze względu na nikłe nasłonecznienie księżyca. Powierzchnia w większości pokryta lodem na głebokość nawet paru kilometrów. Ale nikt sie wtedy takimi rzeczami nie przejmował, wrzucało się na pełny regulator "Trzeci kamień od słońca" Jimiego Hendriksa albo "Warszawiankę 1905 roku" w którejś z nowszych wersji i leciało na pełnym gazie do przodu, nastepnie lądowało praktycznie bez wzgledu na warunki i wysiadało ze staku zatykając flagę w gruncie . Po zbadaniu satelity lub planetki okazywało się zazwyczaj że nie jest tak źle jak można by było wcześniej przypuszczać. Na powierzchni Tytana nie dało się raczej żyć ale głębiej było już trochę lepiej Niżej kilka kilometrów pod gruntem mieściły się całkiem spore ciekłe jeziora, a jeszcze głębiej gruz wchodzący w skład jądra księżyca -czyli w końcu coś stałego. Prawdziwe skały lecz aż tak głeboko raczej nie zaglądali bo i po co? W warstwie ciekłej wody pośród lodowych zagłębień gdzie postanowili sie osiedlić ze względu na obecność wody i w miarę ciepłą temperaturę spotkali dziwne istoty wodne żyjące w tych oceanach pod lodową powierzchnią księzyca. Z powodu obniżenia się temperatury lata temu jakie zapanowało na księżycu życie przeniosło się pod wodę. Większość form żywych niestety wyginęła, natomiast te które wcześniej żyły w środowisku wodnym w większości na szczęście przetrwały. Dominowały wśród nich stworzenia podobne do naszych dinozaurów z obłym ciałem i wydłużonymi jak żyrafy szyjami. Jednak w wodzie radziły sobie zupełnie dobrze. Oczywiście nie tylko, bo i było całkiem sporo gatunków przypominających nasze ryby i inne istoty podobne do żyjących w ziemskich oceanach i morzach. Spotkali też gatunki potrafiące żyć zarówno pod wodą jak i spędzać dość długi okres czasu poza nią. Metanowe rzeki wpadające do jezior a nawet mórz satelity no i... położone na morzach wyspy nadawały kolorytu satelicie. Nawet po tygodniach pobytu zadziwiał ich niezykły krajobraz Tytana nazywanego przez nich „pomarańczą”. No i te wodno metanowe wulkany. Właśnie przez jeden z nich dostali się wnętrza księżyca poszukując źródła "siły sprawczej" energii, i nie pomylili się. We wnętrzu Tytana znaleźli miejsca o wsokiej temperaturze będącej dla nich źródłem tak potrzebnego do życia ciepła. Sama baza nie była wielka i zamieszkało w niej nie więcej niż stu, no może parę setek uciekinierów. Maszyny do produkcji tlenu i wytwarzania sztucznej żywności przywieźli dopiero później... czytaj dalej tu

czwartek, 2 grudnia 2010

zima w Polsce Winter in Poland

wbrew teoriom globalnego ocieplenia w całej prawie europie zapanowała zima

El invierno en Polonia D'hiver en Pologne

पोलैंड में शीतकालीन 冬季在波兰





Зима в Польше Inverno na Polónia




Inverno na Polónia 冬季在波蘭

wtorek, 30 listopada 2010

Bóg i diabeł





Czwarty fragment DZIURY W CZASIE

"Bóg i Diabeł to jedno. Bóg jest dniem, a diabeł jest nocą. Bóg jest jasnością, a diabeł ciemnością. Zrozumieli to już dawno nasi dalecy kuzyni i krewni kiedy tworzyli Hinduizm. Tam Sziwa posiada oba te aspekty. Mianowicie aktywność tworzącą i niszczącą, dającą życie i zabierającą je. Wiedzieli też o tym Inowie inni nasi dalecy krewniacy a może nawet i przodkowie. Białe i czarne według nich stanowi przecież jedność, nazywaną przez nich Tao, czyli po prostu po naszemu całością. Nasi przodkowie wiedzieli o tym kiedyś także, tak podejrzewam. Ale zapomnieli.Troche jak..."

http://eart.cba.pl/diabel-i-bog.html
lub od razu tu:
http://eart.cba.pl/dziura_w_czasie4.html

piątek, 26 listopada 2010

humoreski




Witam

Wreszcie znalazłem trochę czasu i jak już napisałem w moim blogu na onecie humoreski "Katecheta", "Dzień Sądu i Gniew Boży", "Jak zaprowadzaono porzadek w pewnym mieście", oraz opowiadanie "Wojna polsko-białoruska" udostępniłem w formacie pdf. doc. oraz odt. [do wyboru] i zapraszam do pobierania oraz czytania
wejdz tu

środa, 17 listopada 2010

dziura w czasie częśc trzecia





Napisałem że wędrowiec jechał ale ażeby prezycyjniej oddać obraz sytuacji powinienem napisać że szedł obok furki ciągniętej przed dwa konie. Nagle zwolnił bo oto zobaczył w oddali poruszające się przed nim dwa małe ciemne punkty. Pewno jakieś zwierzęta albo karły idące na jarmark do Bodzantyna żeby występami zarobić parę denarków. Jakiego było jego zdziwienie kiedy się okazało że to nie są karły ani para wołu która urwała się gospodarzowi idacemu na targ z zaprzęgu i idzie samopas czekając aż gospodarz znajdzie je i uwiąrze do woza z powrotem. Przed nim szło dwóch małych chłopców. Kiedy usłyszeli jego kroki i tętent kopyt końskich zwolnili. - Swastyk z tobą panie -powiedział jeden z nich - Sława i chwała! Swastyk z wami bracziszkowie mili - odpowiedział na pozdrowienie dzieci, nie mogąc uwierzyć własnym oczom - A wy tu skąd? Dodał, z jednej strony zadowolony że widzi małego mądrale i jego młodszego braciszka, z druiej przestraszył się trochę bo skąd tu się wzieli i na dodatek sami bez opieki straszych. Mówił wędrowiec patrząc na dwóch umorusanych braci i zastanawiając się - My z Wilczano na targ do Bodzantyna idziemy. Ceny obaczyć kcemy, porównać i czy co sie przedać opłaci abo i kupić. No no no -pomyślał, a głośno dodał - Wskoczcie na furkę braciszkowie mali do Bodzantyna daleko jeszcze, a konie silne i różnicy nie zauważą nawet. Starszy z braci rezolutny mądrala uśmiechnął się - Kiedy my lubim chodzić, dla zdrowia robimy to - powiedział przysuając się bliżej do wędrowca. Co prawda widać było że są już nieźle zmęczeni i powoli mają swojej dziwnej wycieczki dość, szczególnie zaś młodszy Wilczano który wyglądał na wyczerpanego wędrówką a nawet tochę czymś przestraszonego. Jednak pozwolił im na to aby szli obok niego drogą. Najpierw po prawej zaraz skraju szła para koni ciągnących za sobą wóz, następnie w środku wędrowiec a po lewej para braciszków Starszy Miłość i trzymający go za rękę czteroletni Wilczano Przy lewej nodze Wilczano szedł pies Nie śpieszyli się bo i nie było po co - A co tam u Wróża słychać i u jego żony, mówcie mi bom ciekawy - zapytał w pewnym momencie chłopców wędrowiec - Dobrze wszystko - odpowiedział zgodny chór dwóch głosów. Dalej szli w milczeniu a nad nimi świeciło słońce które szło już w południe. Jedynie po jakimś czasie Wilczano który co chwila zwalniał albo sie potykał i nie dążał za resztą... czytaj dalej tu
wersja w formacie pdf: zobacz tu

wtorek, 16 listopada 2010

TIMOTHY LEARY – Polityka Ekstazy

Dziś wydaje się że czasy w których wiara w cudowną przemianę świadomości tylko i wyłącznie za pomocą substancji psychoaktywnych była odrobinę naiwne. Jednak uważam że warto zachęcić do przeczytania pracy jednego z pionierów w tej dzidzinie Timotiego Leary i jego kultowej już chyba a napisanej w 1968 roku "Polityki ekstazy" za napisanie której autor spędził jakiś czas w więzieniu. Perypetiom tymoteusza nie było końca. Za posiadanie dwóch blantów ziółek został wsadzony na trzydzieści lat do amerykańskiego więzienia z którego uciekł po prawie roku, a dokładniej po dziewięciu miesiącach odsiadki. Opuścił także terytorium Stanów Zjednoczonych. Jednak jego problemy nie skończyły się bo zaliczył jeszcze więzienie w Algierii, Szwajcarii, i Afganistanie w którym podbno miał zostać porwany przez CIA. Czyli uciekając przed więzieniem trafiał do kolejnego więzienia w innym kraju, a autor miał już wtedy pięćdziesiąt lat. link do tekstu

niedziela, 14 listopada 2010

Dziura w czasie cd.





Jechał powoli bezludną prawie wiejską drogą poprzetykaną gdzie niegdzie topolami.Rozglądając sie uważnie wokół dopóki nie zobaczył stojącej na obrzeżach miasta chaty wróża. Poznał ją od razu ponieważ stojący przed drzwiami mężczyzna melodyjnym głosem wołał -gata gata komu gata, komu gate koomu- a przez jego umysł przeleciały nagle niewiadomo skąd słowa mantry - gate gate param gate parasam gate bodi soha - Kiedy tylko zobaczył chałupę wróża natychmiast zwolnił, oczywiście tak żeby tego nie zauważył wróż i nie pomyślał że mu bardzo na wizycie u niego zależy. On chciał przecież kupić swoją modlitwę jak najtaniej, żeby nie powiedzieć po naprawdę okazyjnej cenie. Wróż stojący obok swojej chaty rzucił w jego stronę kiedy tylko się zbliżył do domostwa tak że on mógł go zobaczyć - Swastyk z tobą miły bracie. Chwała i sława ci - słysząc słowa wróża skrzywił się, nie lubił kiedy mówiąc o Swarożycu używano tego zdrobnienia. Bo Swastik to przecież jaćwińska albo pruska nazwa naszego wielkiego bóstwa pomyślał. Następnie opanował grymas na twarzy tak aby nie dostrzegł go wróż - Zauważyłem na twojej piersi schowaną swarzycę - powiedział do niego wróż jakby się usprawiedliwiając - My wyznawcy Wielkiego Swarożyca powinniśmy sie szanować - dodał czytaj dalej tu

czwartek, 4 listopada 2010

gify

moje gify zgromadzone na jednej stronie w postaci zbiorów linków wejdź u

w najbliższym czasie zamierzam też udostępnić stronł z moimi rysunkami-grafikami grafiki i rysunki

Scena Miłosna gify

Witam przedstawiam gifa zatytułowanego:
"Scena Młosna" zobacz tu

dziura w czasie




fragment opowiadania

Najpierw zapanowała w państwach europejskich dyktatura, następnie przyszła po niej kolej na monarchię. Wiele spustoszenia uczyniła postawa amerykanów i europejczyków w walce z ekstremizmem. Po prostu zlekceważyli ich a nie ma nic głupszego niż lekceważenie przeciwnika. Powiedzcie mi proszę co może być gorszego od lekceważenia przeciwnika? Mówię wam przegrywacie już na starcie. Skończyła się też epoka wielkiej złotej wolności. Czasy przeszłe bowiem bez względu na opinię jaką im wydamy były co tu dużo gadać czasami złotej wolności w porównaniu z tym co się działo potem. Rabunek ciężko pracujących ludzi po inwazji wzrósł jeszcze bardziej, a zarówno chrześcijanie jak i ateiści stanowiący wtedy większość w europie poddani zostali nieludzkiemu wprost terrorowi. Naprawdę to terror się dopiero zaczął. W krajach które nie dały się podbić fanatykom nie było dużo lepiej. Strach grup rządzących o utratę władzy, sypiąca się w cholerę skrajnie nie wydolna socjalistyczna gospodarka, groźba załamania systemów emerytalnych -które siłą kiedyś przejęły władze wszystkich europejskich państw- a do tego nieskończenie duża liczba kretów ryjących od środka i niezwykle destruktywna w swoim działaniu piąta kolumna wroga. Zapanowały więc czasy krwawego terroru a człowiek który wymyślił powiedzenie - po pacyfistach przychodzą ludożercy - gdyby oczywiście żył mógłby powiedzieć - widzicie, a nie mówiłem wam? Marna to jednak byłaby dla niego satysfakcja, wszechobecna bieda, ba skrajna nędza będąca udziałem większości, następnie choroby, głód -a jakby tego było mało to i skażenie radioaktywne po kobalcie c300, brudnych bombach, zanieczyszczenie spowodowane bronią chemiczną użytą w czasie konfliktów no i masa nieznanych wcześniej bakterii wypuszczonych na wolność podczas trzeciej wojny nazwanej później światową. Jeżeli by więc w tamtych czasach żył to by nad smutnym losem naszej cywilizacji raczej zapłakał i nie ucieszył się z tego że miał rację. Ekstremiści poruszali się wprost z niezwykłą szybkością w głąb europejskiego terytorium. Po trzykroć niechaj będzie przeklęty Bismarck mówię, i ci wszyscy którzy przyczynili się do upadku naszej cywilizacji. Mówię wam niech będą przeklęci! Przeklęci bądźcie wy wszyscy którzy znacie prawdę a żyjecie w kłamstwie, i utrzymujecie w nim innych! Nie mam bowiem współczucia dla czynienia zła. To przez nich musieliśmy opuścić naszą planetę aby ocalić życie. I udać się w nieznane. Czy tam w ogóle jeszcze żyją ludzie? Lata temu wędrowcy z innego statku odebrali jakieś sygnały radiowe z Polski, a parę miesięcy później z Indii -a więc może ktoś to koszmarne piekło jednak przeżył.
czytaj dalej tu

niedziela, 31 października 2010

Trzecia wojna robotów




witam!
zapraszam do przeczytania mojego opowiadania "Trzecia wojna robotów" Opowiadanie jest dość długie więc na razie nie wklejam go do bloga jedynie wrzucam na stronę trzecia wojna robotów
Zapraszam też do zaglądania na jeszcze czynny mój stary blog na "onecie" art-jop.blog

środa, 22 września 2010

opowieści Gandziaka

Dzienniki Emigranta są już dostępne na stronie do przeczytania tu

opowieści Gandziaka [szkice]


u Gandziaka zamieszkał kot


W Pewnym momencie zaczęły w domu Gandziaka dziać się dziwne rzeczy. Mianowicie wieczorem ktoś zaczynał dobijać sie do drzwi, a następnie szarpać gwałtownie klamką. Gandziak oczywiście nie otwierał, ale tak na wszelki wypadek na stole w kuchni położył sobie siekierkę. Po kilku dniach postanowił jednak zareagować, i biorąc leżęcą na stole siekierkę podchodził do drzwi, a następnie je otwierał. Po drugie nikogo nie było. Trzeciego dnia zobaczył kota, kot wszedł do środka i...został. Potem zobaczył w jaki sposób kot otwierał drzwi, mianowicie wskakiwał na klamkę, i wisząc na niej szarpał ją, jeśli były zamknięte robił to dotąd aż mu Gandziak nie otworzył. Kot potrafił jeszcze kilka innych sztuczek, otwierał sobie wodę w kranie gdy mu sie chciało pić, a kiedy napiszę że mył sobie wodą łapki i pyszczek gdy tylko zaspokoił pragnienie, to nikt mi nie uwierzy. Czy to miało związek z tajemniczymi wybuchami w nocy nieodległyvh górach, -tego Gandziak nie wiedział. Ale przypuszczał że tajemnicze wybuchy i światła jakie im towarzyszyły mają związek z jakimiś badaniami lub testowaniem nowej broni. Kto miałby tą broń testować, polski budżet świecił pustkami, a Słowacja była jeszcze biedniejsza, - może więc amerykanie- myslał. Zaobserwował także wzrost inteligencji u zwierząt w tym obszarze. Był pewien że zwierzęta tam są inteligentne i myślą. Czy to wpływ wybuchów, jakie przyczyniły się do zmiany kodu genetyczengo
u zwierząt?Na drzewach pojawiały się też dziwne formy przypominające do złudzenia Matkę Boską, a jeden taki konar znalazł nawet podczas palenia w piecu kiedy robił sobie obiad.
czytaj dalej tu

KOMUNISTYCZNE DZIECKO

nie. komunistyczne dziecko nie powinno słuchać kołysanek - mówił zagniewany ojciec do żony a to go przestraszona słuchała - ani tymbardziej śpiewać. Nie powinno także zajmować się sztuką w przysłości gdy dorośnie - Większość ludzi należących do partii i prcujących w strukturach administracji wiedziała że jest to kolejna partia władzy, i należy jakś przeżyć, jego ojciec niestety był komunistą wierzącym, i zalecenia komunizmu traktował poważnie, a nawet wierzył w wychowanie, no raczej w wytresowanie nowego człowieka, Tak się niestety złozyło że na tego nowego człowieka został wytypowany jego syn. Od dziecka czuł że coś jest nie tak, i że ktoś chce zadusić jego psychikę i odebrać mu duszę, a zamiast niej, tej prawdziwej swojej duszy do małego dziecęcego ciała wstawić awatara, sztucznego implanta. I wiedział że musi się obronić, obronić za wszelką cenę. Po to aby przetrwać. W jego domu toczyła się wojna. Wojna o jego życie, czyli o jego dusze. Wraz co z tego wynika walką o wolną woolę, czy zwyczajnie o wolność.

buty

więcej tu

tu muszę dodać że nie była to pierwsza przygoda naszego bohatera. Oczywiście słowa przygoda używam w znaczeniu jedynie sarkastycznym. Ale aby nie zanudzać czytelnika, opowiem w jednym zdaniu o dwóch historyjkach w jakich Gandziak miał wątpliwą przyjemność uczestniczyć..
Pierwszą z nich było oskarżenie go o kradzież butów roboczych tak zwanych gumofilców, kiedy zwalniał się z pracy w firmie geodezyjnej na wrocławskich Krzykach. Magazyn został właśnie wtedy okradziony i pech chciał że nie mógł oddać ubrania roboczego i tych nieszczęsnych filcowych butów w sklepie kosztujących jakieś dwadziścia złotych, ponieważ w magazynie po kradzieży został urządzony remament. Magazyn był zamknięty na głucho, zakratowany z ogromną kłódką wisząca na kracie, a on musiał wyjechać ponieważ kończył mu sie termin wypowiedzenia pokoju jaki wynajmował niedaleko Morskiego Oka w miłej i przyjemnej okolicy zaraz praktycznie przy parku szczytnickim. Wkrótce przyszedł do niego juz do domu rodziców dokąd po raz kolejny powrócił na tarczy, list z urzędowy, a raczej urzędowe pismo z tak zwanego kolegium. Za nieoddanie gumofilców, których oddać przecież nie mógł, ale za to że nie oddał ich, musiał zapłacić kolegium. Bagatela, sumke wielokrotnioe przewyższającą wartośc tych starych śmierdzących filcowych butów, w których chodząc po polach z geodezyjną łatą wiele razy się przewrócił. Teraz przewrócił sie jeszcze raz, nie w nich , a "na nich" na termin wyznaczonej przez kolegium sprawy, nie stawił się, po prostu nie miał za co pojechać do Wrocławia. Sprawę przegrał więc a sumka do zapłacenia z każdym dniem rosła, a nawet za nispłacenie jej groziło mu więzienie.

Inną taką groteskowo-humorystyczną sprawą było oskarżenie go o kadzież starej zardzewiałej piłki do cięcia metalu [nadmieniam że jeszcze nie zabytkowej ], a konkretnie brzeszczota. Pewna starsza, biedna i psychicznie chora kobieta w Wysowej, a raczej na jej skrajach, tuz prawie przy Blechnarce, małej wiosce na granicy polsko-słowackiej. gdzie wtedy spędzał zimę. Starsza kobieta nazywała się Smij, co po łemkowsku albo ukraińsku znaczy nomen omen Żmija. Staruszce niestety chętnie pomagał, ponieważ była samotna, bo ze wzgledu na trudny charakter rodzina omijała ją jak się to mówi szerokim łukiem wtedy jeszcze o tm nie wiedział ] Ona jakby chcąc ukarać go za jego głupotę i nauczyć go czegoś na przyszłość oskarżyła go o kradzież tego nieszczęsnego brzeszczota. A niedorozwinięci umysłowo policjanci z Wysowej dali wiarę i ścigali go bezwzględnie i niezwykle stanowczo po całej Polsce. Będąc już pożniej w Krakowie u siebie lub u matki dostawał wezwania polecone do sądu. Tylu ludzi, o Boże święty, siedziało w Polsce w więzieniu za takie bzdury i wstydzili się do tego przyznać przyznać. Minęło dwadzieścia lat a nic się nie zmieniło, emerytkę we wrocławskim supermarkecie oskarżono o kradzież batonika ponieważ ochroniarze znależli w kieszeni jej palta papierek po batoniku kosztującym jakieś dziewięćdziesiąt groszy, Poważne sprawy, o gigantyczne oszustwa toczyły sie natomiast w najlepszym z krajów latami. Nieraz nawet od początku tyak zwanej "transformacji"

Gandziak wiedział jedno. Wiedział że po przygodzie z butami do Wrocławia już nie wróci

czytaj tu

wtorek, 7 września 2010

dziennik emigranta -zapiski z Anglii


ponieważ mam od jakiegoś czasu problemy z moim starym blogiem na onecie postanowiłem skopiować chociaż cześć wpisów. Szczególnie zaś moje Zapiski z Anglii -czyli dziennik emigranta. Jest to opowieść o losach co najmniej kilku osób. Zapiski z Anglii
Część pierwszą opublikowałem na Ithinku inne natomiast nie -a są to między innymi Muzyka za kratami, Spotkanie z czarnym człowiekiem, Rasizm, Na plaży, Anglia tonie, Zakupy w kolorze żółtym... Całość czytaj tu

czwartek, 2 września 2010

hola! salut! ciao! welcome! witam! nín hǎo - Hailō hāya - privet! Olá oi

您好您好 Nín hǎo Bonjour Salut selamat pagi
Hailō hāya हैलो हाय chào buổi sáng อรุณสวัสดิ์
привет Olá oi

na profilu pozwoliłem zrobić sobię stronę powitalną w kilku językach teraz chciałbym ją trochę ozdobić fotografiami i poddać artystycznej obróbce. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Więc do dzieła.




Let me introduce myself
. My name is Zbyzos Space, but I'm better known as a Cyberius -Zee Jop . All three are good. What I do? The most like to write. Gladly publish my stories in Ithinku where he made my debut and the "Free Media"... english
Permítanme que me presente. Mi nombre es Zbyzos espacio, [ Kosmiczny] pero yo soy más conocido como un Cyberius -Zee Jop *. Los tres son buenos. Qué puedo hacer? La mayoría tiene gusto de escribir. Con mucho gusto publicar mis historias en „Ithink” donde debuté y Medios de „Wolne Media” español
Permettez-moi de me présenter. Mon nom est Zbyzos espace [Kosmiczny} mais je suis mieux connu comme un primo-voto Cyberius -Zee Jop *. Tous les trois sont bonnes. Ce que je fais? Le plus envie d'écrire. Volontiers publier mes histoires dans „Ithink” où il fait mes débuts et la „Wolne Media” français


Lasciate che mi presenti. Il mio nome è Zbyzos spazio [Kosmiczny] ma io sono meglio conosciuto come primo Cyberius -vel Zee Jop *. Tutti e tre sono buoni. Che cosa devo fare? Il piÚ piace scrivere. Volentieri pubblicare i miei racconti in Ithink dove ha fatto il mio debutto e il Free Media I miei racconti e "romanzo online disponibile su Internet Italiano
让我介绍一下自己。我的名字是Zbyzos空间,但我更知道作为一个普里莫博托Cyberius -奇伊是赶*.所有这三个是好的。我做什么?最喜欢写。欣然公布Ithinku我的故事,他使我首次与自由媒体 Zhōngwén 中文



मुझे अपना परिचय. मेरा नाम Zbyzos अंतरिक्ष है, लेकिन मैं के रूप में जाना बेहतर हूँ Primo voto Cyberius-ज़ी *. Jop सभी तीन अच्छे हैं. मैं क्या करूँ? सबसे लिखने के लिए पसंद है. ख़ुशी Ithinku में मेरी कहानियों जहां वह मेरी पहली और फ्री मीडिया को प्रकाशित किया
मेरी कहानियों और "इंटरनेट पर ऑनलाइन उपलब्ध उपन्यास Hindī hāya yahām̐ aura adhika paṛhēṁ हिन्दी हाय यहाँ और अधिक पढ़ें





Позвольте мне представиться.
Меня зовут Zbyzos пространства, но я более известен как Примо Вото Cyberius-Зее Jop *. Все три хорошие. Что мне делать? Больше всего хотели бы написать. С удовольствием публиковать рассказы в Ithinku, где он сделал свой дебют и свободные средства массовой информации Рпривет читайте здесь
Дазвольце мне прадставіцца. Мяне завуць Zbyzos прасторы, але я больш вядомы як Прыма Вото Cyberius-Зее Jop *. Усе тры добрыя. Што мне рабіць? Больш за ўсё хацелі б напісаць. З задавальненнем публікаваць апавяданні ў Ithinku, дзе ён зрабіў свой дэбют і свабодныя сродкі масавай інфармацыіпрывітаньне, на беларускай мове чытайце тут
Дозвольте мені представитися. Мене звуть Zbyzos але я більш відомий як Прімо Вото Cyberius-Зеє Jop *. Всі три хороші. Що мені робити? Найбільше хотіли б написати. Із задоволенням публікувати оповідання у Ithinku, де він зробив свій дебют і вільні засоби масової інформації честь, в українській читайте тут

Dovolte, abych se představil. Mé jméno je Zbyzos Space, ale já jsem známý jako Cyberius-Zee JOP. Všechny tři jsou dobré. Co mám dělat? Nejvíce bych napsat. Ochotně zveřejní moje příběhy v Ithinku, kde natočil svůj debut, a svobodným sdělovacím prostředkům ahoj v České čtěte více zde

Дозволите ми да се представим. Моје име је Збизос простор, али ја сам познат као Цибериус-Зи Јоп *. Све три су добре. Шта да радим? Највише волели да пишу. Радо објавити моје приче у Итхинку где је дебитовао и слободни медији здраво! бок добродошли у српском језику више прочитати овде

Позволете ми да се представя.


Моето име е Zbyzos пространство, но аз съм по-известен като един първичен Voto Cyberius-Зее Jop *. И трите са добри. Какво да направя? Най-ми да пиша. С удоволствие публикува моите истории в Ithinku където направих дебют и свободни медии Здравейте Здравейте На български език прочете тук

Hãy để tôi tự giới thiệu. Tên tôi là Zbyzos không gian, nhưng tôi được biết đến như là một primo voto Cyberius-Zee Jop *. Tất cả ba là tốt. Những gì tôi làm gì? Nhất tôi muốn viết. Sẵn sàng công bố câu chuyện của tôi trong Ithinku nơi ông xuất hiện lần đầu của tôi trong "phương tiện truyền thông miễn phí ' chi tiết ở đây

Mari saya memperkenalkan diri. Nama saya Zbyzos Space, tapi aku lebih dikenali sebagai Primo voto Cyberius-Zee Jop *. Ketiga adalah baik. Apa yang saya lakukan? Yang paling ingin menulis. Senang hati menerbitkan cerita saya di Ithinku di mana ia membuat debut saya di 'media tidak'
Saya cerita dan "sedia online di internet novel
câu chuyện của tôi và "cuốn tiểu thuyết có sẵn trực tuyến trên internet baca lebih lanjut di sini

ผมขอแนะนำตัว ฉันชื่อ Zbyzos Space แต่ฉันดีกว่าเรียกว่า Primo voto Cyberius - Zee จบ *. ทั้งสามดี สิ่งที่ฉันทำอย่างไร ที่สุดชอบเขียน ยินดีเผยแพร่เรื่องราวใน Ithinku ที่เขาทำครั้งแรกของฉันใน'สื่อฟรีของฉัน'
เรื่องราวและ"My ออนไลน์ใหม่บนอินเทอร์เน็ต อ่านต่อที่นี่ X̀ān t̀x thī̀ nī̀

مجھے اپنے آپ کا تعارف. میرا نام Zbyzos جگہ ہے ، مگر مجھے اب تک بہتر جانتے ہوں Cyberius زی - Jop *. تین سب اچھے ہیں. میں کیا کروں؟ سب سے زیادہ لکھنے کی طرح. خوشی Ithinku میں می کہانیاں جہاں وہ 'میری پہلی آزاد میڈیا نے شائع'
urdu میری کہانیاں اور "انٹرنیٹ پر ناول آن لائن دستیاب مزید یہاں پڑھیں


Mari saya memperkenalkan diri. Nama saya Zbyzos Space, tapi aku lebih dikenal sebagai Primo voto Cyberius-Zee Jop *. Ketiga adalah baik. Apa yang saya lakukan? Yang paling ingin menulis. Senang hati mempublikasikan cerita saya di Ithinku di mana ia membuat debut saya di 'media bebas'
Saya cerita dan "tersedia online di internet novel ind baca lebih lanjut di sini
می










poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Kto zabił prezydenta?

Miło mi poinformować że moja powieść, a właściwie jej spory fragment jest już od jakiegoś czasu do przeczytania w Ithinku a od kilku dni także w Wolnych Mediach dostępne tu I przyznać muszę że cieszy się dość sporym zainteresowaniem
Naprawdę było inaczej. Większość borowików przeżyła katastrofę. Są mocno poturbowani, ale mogą się bronić. Prawie natychmiast, szacują sytuację i zaczynają szukać prezydenta oraz dowódców sił zbrojnych. Zza pobliskich drzew wyłania się grupa ludzi. Postaci wśród mgły spowijającej okolice, na razie dokładnie nie widać. Jednak po chwili można zauważyć ludzi ubranych w mundury. Na początku radość maluje się na twarzach borowików, by jednak po chwili uczucie radości -tak nagle jak pojawiało się- zamieniło w przerażenie - Oni nie przyszli po to, aby nam pomóc - mówią do siebie, przeklinając po cichu - Wręcz przeciwnie przyszli po to, żeby nas zabić - W lesie już słychać pierwsze strzały. Ktoś obok samolotu pada na kolana i zaczyna się modlić. Inni płaczą.
-zapraszam wszystkich do czytania. Oto link Kto zabił prezydenta?

niedziela, 29 sierpnia 2010

trochę śmieszne




pogoda trochę ponura więc za bardzo nie ma dokąd wyjść i bawię się z fotografiami.
Może posłużą mi jako ilustracje do opowiadań jakie napisałem ostatnio Więc przechodzę do rzeczy. Wrzucę też troche trochę tekstu żeby zobaczyć jak na jego tle prezentują się kolaże -acha jeśli nie wkleją się odnośniki, linków do opowiadań należy szukać po prawej stronie bloga




Wielki Brat Monopoli
Zaczęło się niewinnie. Najpierw były te wybuchy wulkanów na Wenus. I zaraz po nich, zaledwie kilka dni później pojawiły się jakieś dziwne plamy na Jowiszu. Naukowcy oczywiście udawali że niczego takiego nie widzą. Dopiero informacje jakie przedarły sie do publicznej wiadomości dzięki internetowi, sprawiły że ludzie mogli się o wszytkim dowiedzieć. Nic dziwnego że politycy i ci którzy za nimi stoją tak bardzo chcieli zdelegalizować internet, a przynajmniej choć trochę ocenzurować go. Cenzurze nadając nową treść. Oczywiście "słuszną" i "szlachetną". Większość jak zwykle i tak by w ich oszustwa uwierzyła. Jak zwykle, i po raz kolejny. Ponieważ czasami odnosi sie smutne wrażenie że większość niestety nie myśli..
Wielki Brat monopoli






Musicie wiedzieć że wpadła mi przez przypadek "Księga Prawdy" taka naprawdę bardzo mała książeczka, jednego ze średniowiecznych mistyków. Oczywiście postanowiłem ją obśmiać. Okazja nadarzyła się świetna, ponieważ właśnie profesor powrócił z jednej z tych swoich długich podróży. Trochę bawił wnuki, ale oczywiście jak zwykle miał czas i dla innych. Dzieciaki bawiły się najlepiej same, a czasami przysłuchując rozmowie w kuchni, mazały kredkami, mazakami, a nawet pędzlami zanurzonymi w farbach wodnych po meblach i ścianach pomieszczenia. Profesor jakby tego nie widział. Na moją uwagę stwierdzi - że przecież się to wszystko potem umyje - Dobrze, siedziałem wygodnie na krześle w jego w kuchni która pełniła czasami funkcję salonu filozoficznego i mówiłem przyjemności zmysłowe








Ku chwale kapitalizmu socjalnego towarzyszu przedsiębiorco - wykrzyknęli niedbale wszyscy razem, stojąc w postawie zasadniczej na baczność, a następnie po kilku sekundach dodali - I niechaj produkt krajowy brutto rośnie nam jak na drożdżach że ho! Tą ostanią formułkę wymyślili sami ponieważ w ramach "Akcji Kreatywność" każda grupa robocza musiała powymyślać dla siebie jakieś własne oryginalnie brzmiące zawołania. Tyle pieniądzy poszło wtedy na tą akcję i jeszcze więcej na reklamowanie jej w radiu, pomyślał Hooded stojąc znudzony na placu i czekający kiedy cyrk się skończy. ku chwale kapitalizmu








W komunistycznym matriarchacie który miał być receptą na wszystkie bolączki świata nic nie było jasne ani pewne. I z tego też zdawało by się banalnego powodu, komunistyczny matriarchat nazwany został "enigmą". Enigmą pisaną z małej albo też z dużej litery. Prawie cała planeta uległa tej histerii. Bo przecież miało być tak dobrze. Pierwszy raz świat miał powstać zupełnie całkiem z ludzkiej głowy. Miał zostać wymyślony. Stworzony na obraz i podobieństwo ludzkiej myśli* Wojny satelit przeciw



fotografia u góry przedstawia prawdopodobnie jednego z muzyków Muse, a nie Tymona Tymańskiego -widzę pewne podobieństwo pomiędzy tymi muzykami. Foto wykonałem na jakimś festiwalu muzycznym pr. w Anglii


Kto zabił prezydenta? -już bez tekstu, jedynie link Kto zabił prezydenta




Pewnego dnia Wielkie Psy i Tłuste Koty po raz kolejny dogadały się ze sobą. Zawsze tak robią kiedy czują że potrzebują wspólnie działać. Pływające jak zwykle pod wodą, i nie lubiące niepotrzebnego rozgłosu Grube Ryby, nie miały nie miały nic przeciw temu. Mało tego, uważały że mogą na tym zarobić jeszcze trochę więcej. Powiem krótko. Zbudowali metro z Krakowa do Katowic, a następnie zrobili drugą nitkę biegnąca z Krakowa aż do centrum Warszawy. Potem nitki podziemnej kolejki miejskiej poszły jeszcze dalej Wojny transhumanistów



UMYSŁ BOGA CZ.2
-opowiadanie cz1 i 2 traktuję trochę jako swoje proszę mi wybaczyć porównanie ale "Coronat Opus"
ze względu na treść bo jeśli chodzi o formę muszę nad nim popracować

Społeczność planetarna i transkosmiczna świadomość.
- Być może niedługo będziemy świadkami spotkań z tak zwaną inną cywilizacją, a my albo nasze dzieci będą wchodziły w związki z mieszkańcami innych planet - Zaczął zagadkowo uśmiechając się przy tym i patrząc szklaną błękitną szybę o lekko błękitnawym odcieniu,
Umysł Boga 2