political-fiction, cypher,cypherpunk, post cyber, cyber sci fi sf литературы, искусства истории literatura, výtvarné umění příběhy літаратуры, мастацтва гісторыі technohumanismo књижевност, уметност приче राजनैतिक साइबर साहित्य 网络文学的政治 политической научной фантастики кибер politické počítačové sci-fi политичких сајбер научне фантастике trans sophia techno-humanizm antropokosmizm
sobota, 3 września 2011
Mój pokój
I na zakoczenia wpisu moja działka. Słoneczniki -pasują swietnie do mojej rozpiski na temat szyfrowania i bezpieczeństwa w sieci -jaką niedawno napisłem
Tu mała rozpiska bezpieczeństwo w sieci
Autor:
Cyberius-Zee Jop
o
11:56
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Cyberius,
cyberiusa,
fotografia,
pokój,
Zee
czwartek, 1 września 2011
Witam w piekle
Kilka fotografii jakie wykonałem dzisiejszego dnia
przy okazji kilka linków: szyfrowanie poczty dla całkowitych amatorów
szyfrowanie rozmów w komunkatorach internetowych
więcej podobnych tekstów na moim drugim blogu na onecie
przy okazji kilka linków: szyfrowanie poczty dla całkowitych amatorów
szyfrowanie rozmów w komunkatorach internetowych
więcej podobnych tekstów na moim drugim blogu na onecie
Autor:
Cyberius-Zee Jop
o
10:31
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
fotografia,
kryptografia,
piekło,
szyfrowanie
środa, 17 sierpnia 2011
Co nowego?
W wolnych chwilach zajmuję się ostatnio wyszukiwarkami, zarówno wspierającymi anonimowość w necie*, jak i "diajnerskimi" Do takich z pewnością należy Blackle, ale i Hotbot którgo także bardzo lubię. Strona jaką zrobiłem z adresami wyszukiwarek wspierającymi protokól https aby wejść na stronę kliknij tu
Dużo nowego dzieje się także ostatnio w dektopowych BSD. Ukazał się niedawno PC-BSD 9.0 [Beta] którego od kilku dni już używam i testuje, oraz Ghost 2.0 z graficznym instalatorem. Moim zdaniem Ghost jest świetny do odpalania z płyty jako "live cd" link na stronę
Więcej informacji na dany temat znajdziesz na moim starym blogu na onecie
*zwiększają anonimowość przeglądającego strony jednak nie zapewniają jej całkowicie. Dobrze jest o tym pamiętać
Dużo nowego dzieje się także ostatnio w dektopowych BSD. Ukazał się niedawno PC-BSD 9.0 [Beta] którego od kilku dni już używam i testuje, oraz Ghost 2.0 z graficznym instalatorem. Moim zdaniem Ghost jest świetny do odpalania z płyty jako "live cd" link na stronę
Więcej informacji na dany temat znajdziesz na moim starym blogu na onecie
*zwiększają anonimowość przeglądającego strony jednak nie zapewniają jej całkowicie. Dobrze jest o tym pamiętać
Autor:
Cyberius-Zee Jop
o
06:43
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
desktop bsd,
GhostBSD 2.0,
https,
PC-BSD,
search engine,
web browsing,
wyszukiwarki
wtorek, 12 lipca 2011
Najlepsze tuskawki rosną na alexandrplatz w Berlinie
Fragmencik opowiadania:
Najlepsze tuskawki są na alexanderplatz w Berlinie powiedział do przechodzącej obok kobiety. Ta zatrzymała się aby dowiedzieć się o co mu chodzi, a on mówił dalej - W Berlinie na placu nazwanym na cześć nie byle kogo, bo jego wieliczestwa, samego cara wsiej rusi Alexandra. I przez jednego z Fryderyków pruskich, a doładniej Fryderyka Wilhelma III. Wcześniej to była prowincja i zadupie gdzie wykształcune młode z wielkich miastów raczej bywać nie chcieli. On kocha Berlin, szczególnie zaś umiłował sobie klepanie po plecach gdy tam bywał. O klepaniu po plecach opowiadał wszystkim -mianowice kto go klepał po plecach, gdzie, kiedy i ile razy. I że dzięki temu nie musi odświeżać swojej starej brzydkiej marynarki. Pamiętał też ten plac z czasów kiedy polacy jeździli tam gromadnie na handel, zanim przenieśli się do Budapesztu. Jego stara, znoszona marynarka, zresztą też Handlowali w Berlinie czym się dało, cukierkami, gumami do żucia, i lizakami. Wozili tego na całe torby. Pamiętał jeszcze jak kiedyś udało mu się poderwać dziewczynę i umówić się z nią na randkę w jednej z kawiarń na same jgórze wieży telewizyjnej. Jedli niemiecki odpowiednik słynnej prl-owskiej specjalności "kremu sultańskiego" a potem zamówił jeszcze kawę i okropnie, obrzydliwie wprost słodkie bezy. Nie wiedział jak się nazywają po niemiecku bezy, więc pokazał w ich stronę palcem -robiąc przy tym głupią minę i czerwieniejąc ze wstydu na twarzy. Przecież udawał niemca, a niemieckiego nie znał za grosz. Na przejściu granicznym śmieli się z niego polscy i niemieccy celnicy. Ach, co to były za czasy! Nawet kremówki papieskie z Wadowic mogą się schować. Dziewczyna na następne spotkanie nie przyszłą chociaż stał pod tą słynną wieżą jak pajac chyba ze dwie godziny i palił bezmyślnie papierosa za papierosem. I nie odbierała telefonów od niego. On się tym nie przejmował, bo gdyby nawet odebrała to czy by się dogadali ze sobą? I w jakim języku? W pociągu wracającym z Berlina do polski, albo jadącym do Berlina opowiadał kolegom kiedy tak stali na korytarzu -i palili produkowane w polsce Malboro albo rodzime Caro- o spotkaniach z dziewczyną, o tym że dziewczyna ma wujka po drugiej stronie muru i że razem pewnego dnia uciekną na zachodnią stronę. Nie musiał się nawet tlumaczyć ze swoich kłamstw. Tak się stało że uderzyli na kierunek południowy i przenieśli się z towarem do Budapesztu. Potem już jako "biznesmeni" wyjeżadżając na wycieczki zagraniczne handlowali w Tajlandii. Berlin i Budapeszt był dla drobnicy, a nie dla takich jak on. Wypasionych ze skórą i zagraniczną nowiuśką furą -budzących podziw sąsiadów w rodzinnym miasteczku albo wiosce.
A dziewczyna wracała z Berlina do domu do swojej małej wioski położonej niedaleko Miśni. Jej rodzinna wioska nazywała się Niderjahna albo Mischwitz. Ale najpierw jechała do Drezdna gdzie w magazynie handlowym niedaleko dworca kupowała sobie papierosy "playersy" -kiedyś palone namiętnie przez angielskich pilotów bombardujących Drezdno. Kupienie plyersów w Dreznie było rodajem dwagi, a czasami nawet prowokacji. Ona paliła te w jasnozielonym, seledynowym opakowaniu -pasowały jej do koloru sukienki i makijażu. Potem włóczyła się bezmylnie przez jaki niezbyt długi czas po "nowym mieście" "Neustadt" Czasami także spacerowała po słynnym drezdeńskim moście. Następnie wsiadała do pociągu jadącego w stronę Miśni. Gdy była już w Miśni przechodziła szybko przez ciemny i brudny tunel na dworcu. Omijając grupy pijaków siedzących tam w wyjątkowo obskurnym barze -tak niechlujnym i śmierdzącym jak oni. Szła prosto do zaparkowanego kilka dni wcześniej przez siebie trabika. Następnie otwierała drzwi, siadała zapalała auto i ruszała do domu. Podróż zajmowała jej około piętnastu minut. Czasem krócej a czasami dłużej.
Chwilę potem jadła już kolację z rodzicami. Ojciec nieodmiennie kładl na talerzu przed sobą, swoje ukochane kiełbaski, oczywiście ugotowane wcześniej i mocno polane "musztardą budziszyńską". Bez której nie mógł żyć i nie wyobrażał sobie życia na ziemi. Dla porządku dodam że w szafce niedaleko okna na dolnej półce stalo przynajmniej kilkanaście słoików na tak zwany zapas. Potem po kolacji wypijał kilka butelek piwa "Torgauer Starke". I mówił że jest łużyczaninem, lub sasem, albo niemieckim nacjonalistą. W Nowym Jorku było mu na początku trudno bez tej musztardy budziszyńskiej, piwa torgałerskiego i gotowanych kiełbasek. Mówił do matki i córki - widzicie jestem tym co mnie ukształtowało. Piwem torgauerskim, kiełbaskami, budziszyńską musztardą. I letnimi wyjazdami na wczasy na wyspę Rugię albo Uznam. Do tego naszymi saskimi trabantami i "mzetkami" -których rzeka płynęła w stronę morza na północ podczas owych wakacyjnych wyjazdów. Reszta jest wtórna,to zaledwie dodatki - Mówiąc o reszcie miał na myśli swoją powikłaną łużyckość, saxońskość i niemieckość. Dziewczyna po wyjściu z restauracji zapomniała o mężczyźnie prawie nartychmiast. Zapomniała nawet jak ten dziwny nachalny facet miał na imię. Pamiętała tylko że ciągle mówił "Guten tagen" co mu się przynajmniej kilka razy myliło z "guten machen" i robił się czerwony ze wstydu. Od słodkich ciastek było jej mdło i bała się że zaraz zwymiotuje. Chciała nawet iść do toalety, której szukała na ulicy wzrokiem
- O Boże co za okropny facet - powiedziała do siebie i natychmiast o nim zapomniała
Najlepsze tuskawki są na alexanderplatz w Berlinie powiedział do przechodzącej obok kobiety. Ta zatrzymała się aby dowiedzieć się o co mu chodzi, a on mówił dalej - W Berlinie na placu nazwanym na cześć nie byle kogo, bo jego wieliczestwa, samego cara wsiej rusi Alexandra. I przez jednego z Fryderyków pruskich, a doładniej Fryderyka Wilhelma III. Wcześniej to była prowincja i zadupie gdzie wykształcune młode z wielkich miastów raczej bywać nie chcieli. On kocha Berlin, szczególnie zaś umiłował sobie klepanie po plecach gdy tam bywał. O klepaniu po plecach opowiadał wszystkim -mianowice kto go klepał po plecach, gdzie, kiedy i ile razy. I że dzięki temu nie musi odświeżać swojej starej brzydkiej marynarki. Pamiętał też ten plac z czasów kiedy polacy jeździli tam gromadnie na handel, zanim przenieśli się do Budapesztu. Jego stara, znoszona marynarka, zresztą też Handlowali w Berlinie czym się dało, cukierkami, gumami do żucia, i lizakami. Wozili tego na całe torby. Pamiętał jeszcze jak kiedyś udało mu się poderwać dziewczynę i umówić się z nią na randkę w jednej z kawiarń na same jgórze wieży telewizyjnej. Jedli niemiecki odpowiednik słynnej prl-owskiej specjalności "kremu sultańskiego" a potem zamówił jeszcze kawę i okropnie, obrzydliwie wprost słodkie bezy. Nie wiedział jak się nazywają po niemiecku bezy, więc pokazał w ich stronę palcem -robiąc przy tym głupią minę i czerwieniejąc ze wstydu na twarzy. Przecież udawał niemca, a niemieckiego nie znał za grosz. Na przejściu granicznym śmieli się z niego polscy i niemieccy celnicy. Ach, co to były za czasy! Nawet kremówki papieskie z Wadowic mogą się schować. Dziewczyna na następne spotkanie nie przyszłą chociaż stał pod tą słynną wieżą jak pajac chyba ze dwie godziny i palił bezmyślnie papierosa za papierosem. I nie odbierała telefonów od niego. On się tym nie przejmował, bo gdyby nawet odebrała to czy by się dogadali ze sobą? I w jakim języku? W pociągu wracającym z Berlina do polski, albo jadącym do Berlina opowiadał kolegom kiedy tak stali na korytarzu -i palili produkowane w polsce Malboro albo rodzime Caro- o spotkaniach z dziewczyną, o tym że dziewczyna ma wujka po drugiej stronie muru i że razem pewnego dnia uciekną na zachodnią stronę. Nie musiał się nawet tlumaczyć ze swoich kłamstw. Tak się stało że uderzyli na kierunek południowy i przenieśli się z towarem do Budapesztu. Potem już jako "biznesmeni" wyjeżadżając na wycieczki zagraniczne handlowali w Tajlandii. Berlin i Budapeszt był dla drobnicy, a nie dla takich jak on. Wypasionych ze skórą i zagraniczną nowiuśką furą -budzących podziw sąsiadów w rodzinnym miasteczku albo wiosce.
A dziewczyna wracała z Berlina do domu do swojej małej wioski położonej niedaleko Miśni. Jej rodzinna wioska nazywała się Niderjahna albo Mischwitz. Ale najpierw jechała do Drezdna gdzie w magazynie handlowym niedaleko dworca kupowała sobie papierosy "playersy" -kiedyś palone namiętnie przez angielskich pilotów bombardujących Drezdno. Kupienie plyersów w Dreznie było rodajem dwagi, a czasami nawet prowokacji. Ona paliła te w jasnozielonym, seledynowym opakowaniu -pasowały jej do koloru sukienki i makijażu. Potem włóczyła się bezmylnie przez jaki niezbyt długi czas po "nowym mieście" "Neustadt" Czasami także spacerowała po słynnym drezdeńskim moście. Następnie wsiadała do pociągu jadącego w stronę Miśni. Gdy była już w Miśni przechodziła szybko przez ciemny i brudny tunel na dworcu. Omijając grupy pijaków siedzących tam w wyjątkowo obskurnym barze -tak niechlujnym i śmierdzącym jak oni. Szła prosto do zaparkowanego kilka dni wcześniej przez siebie trabika. Następnie otwierała drzwi, siadała zapalała auto i ruszała do domu. Podróż zajmowała jej około piętnastu minut. Czasem krócej a czasami dłużej.
Chwilę potem jadła już kolację z rodzicami. Ojciec nieodmiennie kładl na talerzu przed sobą, swoje ukochane kiełbaski, oczywiście ugotowane wcześniej i mocno polane "musztardą budziszyńską". Bez której nie mógł żyć i nie wyobrażał sobie życia na ziemi. Dla porządku dodam że w szafce niedaleko okna na dolnej półce stalo przynajmniej kilkanaście słoików na tak zwany zapas. Potem po kolacji wypijał kilka butelek piwa "Torgauer Starke". I mówił że jest łużyczaninem, lub sasem, albo niemieckim nacjonalistą. W Nowym Jorku było mu na początku trudno bez tej musztardy budziszyńskiej, piwa torgałerskiego i gotowanych kiełbasek. Mówił do matki i córki - widzicie jestem tym co mnie ukształtowało. Piwem torgauerskim, kiełbaskami, budziszyńską musztardą. I letnimi wyjazdami na wczasy na wyspę Rugię albo Uznam. Do tego naszymi saskimi trabantami i "mzetkami" -których rzeka płynęła w stronę morza na północ podczas owych wakacyjnych wyjazdów. Reszta jest wtórna,to zaledwie dodatki - Mówiąc o reszcie miał na myśli swoją powikłaną łużyckość, saxońskość i niemieckość. Dziewczyna po wyjściu z restauracji zapomniała o mężczyźnie prawie nartychmiast. Zapomniała nawet jak ten dziwny nachalny facet miał na imię. Pamiętała tylko że ciągle mówił "Guten tagen" co mu się przynajmniej kilka razy myliło z "guten machen" i robił się czerwony ze wstydu. Od słodkich ciastek było jej mdło i bała się że zaraz zwymiotuje. Chciała nawet iść do toalety, której szukała na ulicy wzrokiem
- O Boże co za okropny facet - powiedziała do siebie i natychmiast o nim zapomniała
Czuje się źle
Coś chyba jednak nie wyszło. Powinno być: "Mdli", a nie "czuje się źle". Konkretniej po hiszpańsku wyszło mu: No frío ni caliente En este sentido caliente. Se siente enfermo.
A: Queste né caldo né freddo. In questo senso caldo. Sento male -po włosku. I po francusku: Ni chaud ni froid En ce sens chaud. Sentez pas malade.
Osobną sprawą są wspomniane już wcześniej "łaziory". I czy nie dało by się zastąpić łaziorów, na przykład bardziej z łacińska brzmiącymi "menelami" albo "lumpami"? Podobnie rzecz miała się z "pogrążonymi", "zamrożonymi" i "zaczepianymi"
Trzeba to będzie jeszcze dopracować.
A: Queste né caldo né freddo. In questo senso caldo. Sento male -po włosku. I po francusku: Ni chaud ni froid En ce sens chaud. Sentez pas malade.
Osobną sprawą są wspomniane już wcześniej "łaziory". I czy nie dało by się zastąpić łaziorów, na przykład bardziej z łacińska brzmiącymi "menelami" albo "lumpami"? Podobnie rzecz miała się z "pogrążonymi", "zamrożonymi" i "zaczepianymi"
Trzeba to będzie jeszcze dopracować.
niedziela, 10 lipca 2011
Łaziory -Jestem z kraju MacDuffów cd.
W pewnym momencie -siedząc tak na ławce i nudząc się- autor pomyślał - ciekawe jak ten fragment opowiadania, który dopiero co napisałem przed chwilą, może brzmieć w innych językach. Na przykład po włosku. I co pomyślał to zrobił:
Pessimo non credo siano.
Essi non sono affatto difficili da valutare, e con loro su qualsiasi estreme.
Né caldo come il ferro caldo, o freddo come il ghiaccio.
Caldo. Non nel senso in cui stiamo parlando di un uomo che è caldo ed emana una sorta di calore interno, sotto l'influenza degli altri può essere caldo,
e per mezzo del quale, come il ghiaccio, diventano pogrążąnego problema preoccupato e zamrzożony nel dolore,
ed egli viene improvvisamente alla vita e tutto cambia.
Queste né caldo né freddo.
In questo senso caldo. Sento male.
Tu muszę niestety dodać, że autor nie znał zbyt dobrze obcych języków, o co miał pretensję do swoich rodziców. Tak naprzwdę miał do nich pretensję głównie o dwie rzy. Pierwszą że nie nauczyli go pracować.
I drugą że nie nauczyli go obcych języków. A tak się akurat składa że oboje uczyli obcych języków i to była ich praca. Tłumacząc w pocie czoła swoje ukochane opowiadanie, posiłkował się więc słownikami, słownikami "on line" a nawet translatorem google. Jeśli popełnił zbyt dużo błedów -a na pewno popełnił- to prosi czytelników o wybaczenie.
Następnie spróbował przetłumaczyć fragment opowiadania po hiszpańsku
Porque a medida que beben alcohol en exceso y luego sorprenderlos incluyen los llamados "łaziory" y caminar a ciegas y sin łażąc razón por la calles de la ciudad durante horas, la captura de otras personas y que por otra zaczepianymi, pero probablemente no es malo. Muy mal, no creo que sean.
No son en absoluto difícil de medir, y con ellos sobre cualquier extremo.
Ni caliente, como el hierro caliente, o frío como el hielo. Caliente.
No en el sentido en que estamos hablando de un hombre que es caliente y emite una especie de calor interno bajo la influencia de los demás puede ser caliente, y por quien, como el hielo, se convierten en pogrążąnego problema preocupa y zamrzożony en el dolor, y de repente vuelve a la vida y todo cambia.
Estos. No frío ni caliente En este sentido caliente. Se siente enfermo.
Zupenie jednak nie wiedział jakie hiszpańskie słowo może zastąpić naszego rodzimego "łaziora"
Z francuskim nie poszło mu wcale łatwiej. Owszem, miał kiedyś francuski w szkole, i tego nawet nie ukrywał, ale prawie niczego nie pamiętał. No, nie -coś tam jednak pmiętał. Pamiętał na przykład że wymawia się "że słi" a nie -je suis. Lub że słowo dans wymawia się jako "dą"
Parce que, comme ils boivent trop d'alcool et ensuite surprendre les inclure soi-disant «łaziory" et errer aveuglément et sans raison łażąc rues de la ville pendant des heures, attraper d'autres personnes et d'être par d'autres zaczepianymi, mais il n'est probablement pas faux. Extrêmement mauvais, je ne pense pas qu'ils le sont.
Ils ne sont pas du tout difficile à évaluer, et avec eux toute extrêmes.
Ni chaud comme fer chaud, ou froid comme la glace. Chaud.
Pas dans le sens où nous parlons d'un homme qui est chaud et dégage une sorte de chaleur interne sous l'influence des autres peut être chaud, et par qui, comme la glace, ils deviennent pogrążąnego problème inquiets et zamrzożony dans la douleur, et il vient tout à coup à la vie et tout change.
Ces. Ni chaud ni froid En ce sens chaud. Sentez pas malade.
Pessimo non credo siano.
Essi non sono affatto difficili da valutare, e con loro su qualsiasi estreme.
Né caldo come il ferro caldo, o freddo come il ghiaccio.
Caldo. Non nel senso in cui stiamo parlando di un uomo che è caldo ed emana una sorta di calore interno, sotto l'influenza degli altri può essere caldo,
e per mezzo del quale, come il ghiaccio, diventano pogrążąnego problema preoccupato e zamrzożony nel dolore,
ed egli viene improvvisamente alla vita e tutto cambia.
Queste né caldo né freddo.
In questo senso caldo. Sento male.
Tu muszę niestety dodać, że autor nie znał zbyt dobrze obcych języków, o co miał pretensję do swoich rodziców. Tak naprzwdę miał do nich pretensję głównie o dwie rzy. Pierwszą że nie nauczyli go pracować.
I drugą że nie nauczyli go obcych języków. A tak się akurat składa że oboje uczyli obcych języków i to była ich praca. Tłumacząc w pocie czoła swoje ukochane opowiadanie, posiłkował się więc słownikami, słownikami "on line" a nawet translatorem google. Jeśli popełnił zbyt dużo błedów -a na pewno popełnił- to prosi czytelników o wybaczenie.
Następnie spróbował przetłumaczyć fragment opowiadania po hiszpańsku
Porque a medida que beben alcohol en exceso y luego sorprenderlos incluyen los llamados "łaziory" y caminar a ciegas y sin łażąc razón por la calles de la ciudad durante horas, la captura de otras personas y que por otra zaczepianymi, pero probablemente no es malo. Muy mal, no creo que sean.
No son en absoluto difícil de medir, y con ellos sobre cualquier extremo.
Ni caliente, como el hierro caliente, o frío como el hielo. Caliente.
No en el sentido en que estamos hablando de un hombre que es caliente y emite una especie de calor interno bajo la influencia de los demás puede ser caliente, y por quien, como el hielo, se convierten en pogrążąnego problema preocupa y zamrzożony en el dolor, y de repente vuelve a la vida y todo cambia.
Estos. No frío ni caliente En este sentido caliente. Se siente enfermo.
Zupenie jednak nie wiedział jakie hiszpańskie słowo może zastąpić naszego rodzimego "łaziora"
Z francuskim nie poszło mu wcale łatwiej. Owszem, miał kiedyś francuski w szkole, i tego nawet nie ukrywał, ale prawie niczego nie pamiętał. No, nie -coś tam jednak pmiętał. Pamiętał na przykład że wymawia się "że słi" a nie -je suis. Lub że słowo dans wymawia się jako "dą"
Parce que, comme ils boivent trop d'alcool et ensuite surprendre les inclure soi-disant «łaziory" et errer aveuglément et sans raison łażąc rues de la ville pendant des heures, attraper d'autres personnes et d'être par d'autres zaczepianymi, mais il n'est probablement pas faux. Extrêmement mauvais, je ne pense pas qu'ils le sont.
Ils ne sont pas du tout difficile à évaluer, et avec eux toute extrêmes.
Ni chaud comme fer chaud, ou froid comme la glace. Chaud.
Pas dans le sens où nous parlons d'un homme qui est chaud et dégage une sorte de chaleur interne sous l'influence des autres peut être chaud, et par qui, comme la glace, ils deviennent pogrążąnego problème inquiets et zamrzożony dans la douleur, et il vient tout à coup à la vie et tout change.
Ces. Ni chaud ni froid En ce sens chaud. Sentez pas malade.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
beach and sea in Bognor Regis
And the story, "I'm from the country MacD" -part next [5]
Then, however, was a completely different reason for his behavior. Why have an affair with the girls that are only sixteen or seventeen years old, and maybe even be younger. He is already in the forties, and more is forty-five years. It is true that a lifestyle which leads rejuvenates him a little, and still more "youth" in dress, approach to music, and most importantly the way of seeing the world but what he could talk to them? The philosophy, literature, religion, politics? Not that he does not like to talk with young people, because very like. But not know enough English to be able to discuss in the language of philosophy, delight in music and literature, although the curse and curse the politicians could. And the girls were lovely and quite nice. Then he regretted that he did not pick up on these two young girls, quite unthinkingly because no continuation could not have. Well, it is taken as a farmer or a freak-but let us return to the bench where he sat. An elderly woman was not tall, and had a pretty gray hair pinned back, and over eighty years. When passing, threw you in the country of MacDuff - which was something between question and statement, and he instead of her to say something, he began to like it there, frantically searching his memory-rolls to find something to confirm or deny her words. First of course remembered Cupar to which a few years before he moved for a time in the summer to get a feel for the atmosphere of the place where according to legend, the inn had Shakespeare to write his famous work. So sit no further than fifty yards from the castle ruins of the destroyed MacDuff clan-trifle-in the eleventh century. Or at Castle Street, next to the place where the inn was where William Shakespeare allegedly wrote a masterpiece based on the motifs and their families MacDuff mystery shrouded of darkness tragedy *.
South of England, on the other side of France.
Then, however, was a completely different reason for his behavior. Why have an affair with the girls that are only sixteen or seventeen years old, and maybe even be younger. He is already in the forties, and more is forty-five years. It is true that a lifestyle which leads rejuvenates him a little, and still more "youth" in dress, approach to music, and most importantly the way of seeing the world but what he could talk to them? The philosophy, literature, religion, politics? Not that he does not like to talk with young people, because very like. But not know enough English to be able to discuss in the language of philosophy, delight in music and literature, although the curse and curse the politicians could. And the girls were lovely and quite nice. Then he regretted that he did not pick up on these two young girls, quite unthinkingly because no continuation could not have. Well, it is taken as a farmer or a freak-but let us return to the bench where he sat. An elderly woman was not tall, and had a pretty gray hair pinned back, and over eighty years. When passing, threw you in the country of MacDuff - which was something between question and statement, and he instead of her to say something, he began to like it there, frantically searching his memory-rolls to find something to confirm or deny her words. First of course remembered Cupar to which a few years before he moved for a time in the summer to get a feel for the atmosphere of the place where according to legend, the inn had Shakespeare to write his famous work. So sit no further than fifty yards from the castle ruins of the destroyed MacDuff clan-trifle-in the eleventh century. Or at Castle Street, next to the place where the inn was where William Shakespeare allegedly wrote a masterpiece based on the motifs and their families MacDuff mystery shrouded of darkness tragedy *.
South of England, on the other side of France.
I'm from the country MacD Part4 -and drawings
Hallo!
My Drawings -next.
And the story.
"I'm from the country MacD"
PART FOUR
Oh just so terribly stubborn man who does not want to change with time and its end. Staying with his bizzare tastes, old fashions of the past epochs. That is simply not harmful, the most eccentric of the province, to which it belong to distance, tolerated by the environment.
"Hill Bill" as he called the two young sixteen girls who tried to rouse him at the train station when the train was waiting for late -they journey there such late -trains to Dover and they rode before Saturday, nice afternoon day to Canterbury. Then, however, was a completely diferent reason for his behavior.
niedziela, 26 czerwca 2011
I'm from the country MacD. A my drawings
Hello!
Continued presentation of my drawings. A the story
I'm from the country MacD"
PART TWO
When they are alone, or or so they think- and there are no foreigners among them, they begin to talk freely with each other. He is often taken as a Briton, who either came from the village and is such growler. Rural boy "Bill Hil", or does not know the current language and speaks only his local slang.
Relucante to use shortcuts exacerbated by its linguistic diversity. Because let's be honest -who said today that language? For example, doing shopping in the supermarket, and and the seller usually originating from Pakistan, India, China, does not understand its. He does not unerstand.
Marketer also do not understand this that if you say something faster and faster it gets slower and longer and unnecessarily uses more words that number and size could by reduced to a minimum, after all, and he thus would have more time for myself and could no longer sit in the back room talking about anything with a colleage from work, drinking water, reading the newspaper, talking on the phone with his entire family, geting bored, getting angry, cursing at low wages, high prices and criticizing the English.
Continued presentation of my drawings. A the story
I'm from the country MacD"
PART TWO
When they are alone, or or so they think- and there are no foreigners among them, they begin to talk freely with each other. He is often taken as a Briton, who either came from the village and is such growler. Rural boy "Bill Hil", or does not know the current language and speaks only his local slang.
Relucante to use shortcuts exacerbated by its linguistic diversity. Because let's be honest -who said today that language? For example, doing shopping in the supermarket, and and the seller usually originating from Pakistan, India, China, does not understand its. He does not unerstand.
Marketer also do not understand this that if you say something faster and faster it gets slower and longer and unnecessarily uses more words that number and size could by reduced to a minimum, after all, and he thus would have more time for myself and could no longer sit in the back room talking about anything with a colleage from work, drinking water, reading the newspaper, talking on the phone with his entire family, geting bored, getting angry, cursing at low wages, high prices and criticizing the English.
A hole in time -You are from the country MacDuff
Hello.
Today wanted to show some of my drawings. of course, as the blog owner, I reserve the right change. That means throwing the drawings that I think are dull present, or add some text to serve as background pictures. I had the idea to move between drawings my story "A hole in time"
specifically part of the "You are from the country MacDuff"
You are in the country MacDuff - said to him, an elderly woman, as he sat on the bench, in the center of Sittingbourne.The exacl opposite of cheap electronics store - There, parents sell their children, and children sell their parents.
This openness was surprised it the English who are not supposed to contact and do not like to go into a chat with strangers. There have been times when he sat on the bench, and it was no more than a minute ago, approached him a third person. First, a young girl, then boy at the age of, say, the eye of fourteem to sixteen years. Showing him a lighter fuel and saying something which he did not understend, and now this old gray-haired woman.
The English are a little different than is commonly belived. Just seeing the strangers, behave in way that
alineted so to speak, as if hiding from them to the mouse hole, but when they are alone among their starting to talk to each other and become more alive, like a scoff of immigrants. Experienced this, for example, in Chichester, driving regional bus line from Brighton to Portsmouth.
Witam.
Dziś chciałem pokazać kilka moich zeskanowanych rysunków. Oczywiście jako właściciel bloga -zastrzegam sobie prawo zmian. To znaczy wyrzucenia rysunków które według mnie nieciekawie się prezentują, lub też dodania jakichś tekstów tak aby rysunki służyły za tło. Właśnie wpadłem na pomysł aby wrzucić między rysunki fragmencik opowiadania "Dziura w czasie" a dokładniej "Jesteś z kraju M.d"
Subskrybuj:
Posty (Atom)












