środa, 29 grudnia 2010

ilustracje do opowiadania BluSkaj Finkers i Maszyna Umysłu इलुस्त्रच्जे

Witam. spróbowałem zilustrować kilkoma fotografiami własnego autorstwa moje opowiadanie "BluSkaj Finkers i Maszyna Umysłu"

Chodził nerwowym krokiem po kuchni, i myślał. Pierwszy wyglądał jak żaba która przed chwilą wyskoczyła ze śmietnika. Ani śladu elegancji i dobrego smaku nie było w jego ubraniu, wyglądzie ani i w nim samym. Mało tego, on wyglądał jakby całe życie spędził grzebiąc w osiedlowym śmietniku lub śpiąc w przydrożnym rowie pośród łopianowych liści. Oprócz beznadziejnego wyglądu, Pierwszy słynął także z tego, że przedstawiciele innych krajów klepali go zazwyczaj po plecach. O czym też z zachwytem opowiadał godzinami swoim współpracownikom. Którzy, hm, musieli go niestety słuchać. Do tego udając przy tym wielkie zainteresowanie, a jeśli chodzi o tych którzy chcieli awansować musieli nawet nieszczerze go podziwiać i udawać zachwyt.

Najwięcej pieniędzy mogli wyciągnąć poprzez heglowskie socjalne państwo. Ono się do tego najlepiej nadawało. Było wielką maszyną ssącą, było maszyną wypijającą krew z większości wyzyskiwanego społeczeństwa. Z biednych ciężko pracujących w pocie czoła ludzi. Demoniczną Maszyną Wampiryczną -jakbyśmy mogli ją nazwać. Bo wypijającą krew. Nie dlatego że lubili socjalizm i etatyzm, ale dlatego że się do tego świetnie nadawał. Jakby Heglowska Maszyna Zła była do tego celu stworzona i pomyślana. W głębi duszy tak naprawdę pogardzali bardzo socjalizmem i heglizmem, uznając heglizm za ideologię dla ubogich umysłem i leniwych. Oni chcieli być panami siebie samych! - Żadnych cudzych bogów przede mną. Ja jestem centrum mojego świata i nikt inny - mawiali do siebie. Chwilami zdawało się że życie w tym kraju jest już niemożliwe. Tyle było sztucznych i pustych a pozornie wielkich ideii zajmujących prawie całą przestrzeń. Kiedy na przykład szedłeś ulicą to wydawało ci się nieraz że jest od nich w powietrzu aż duszno. Że powietrze aż gęstnieje i oddychając nim dusisz się i dławisz.

Jak było? Z pewnością zapytacie. Przeciw Łopianowemu Królowi czyli Pierwszemu, i jego beznadziejnym rządom wystąpił pewien z pozoru szalony młody naukowiec. No dość młody. I nie dlatego że uważał się za jakiegoś szlachetnego buntownika walczącego ze złem świata. Napisałem przecież że polityka go specjalnie nie interesowała. O nie! Tak nie było. Było zupełnie inaczej. Zwyczajny nieudacznik nie potrafiący się poruszać po coraz bardziej skomplikowanych zaroślach życia. Mnożących się z każdym dniem utrudnieniach i przepisach ustanawianych przez starzejące się coraz bardziej i przybywające na wadze i siwiejące wraz z upływem lat Wielkie Psy, Tłuste Koty i Grube Ryby. One przecież czuły za plecami zdyszane i przepełnione nienawiścią oddechy wykluczonej konkurencji. Czuły ślepy gniew.

Rewolucja internetowa obalała też przy okazji rządy. Internauci obalili je mając dość skorumpowanych i zdemoralizowanych polityków pasożytujących na ich ciężkiej pracy i odbierających im ich wolność. Naprawdę zmietli je z powierzchni ziemi
- Nie chcemy już państw ani politycznych struktur kontroli - mówili do siebie podczas licznych rozmów jakie przeprowadzali ze sobą w sieci - ponieważ wiemy że po drugiej stronie granicy żyją ludzie podobni do nas - Oczywiście rewolucja miała charakter dosyć pokojowy, i w wielu miejscach planety nadal istnieją jeszcze państwa. Jedne są wielkości zaledwie łupiny od orzechów, inne całkiem duże, i nawet opętane nadal paranoją heglizmu. Internauci tworzą też konstytucję planety. Planetarna Konstytucja jest z założenia bardzo prosta

Hobo obudził się nagle. Spojrzał na stojące na stoliku owoce, ...i wiedział nad czym będzie pracował. Zadzwonił o ósmej rano do Berlina do nieprzytomnego jeszcze Mahhomeda Shwartza i powiedział mu że rezygnuje z roboty jaką ten mu znalazł. Mahhomed trochę po znajomości poprzez agencję w której pracuje znalazł mu pracę przy sortowaniu owoców na farmie. Następnie zadzwonił też do Hansa Abdulla aby tą wiadomość potwierdzić. Hans naturalnie był wściekły. Jeśli chciałeś znależć jakąś robotę sezonową przez agencję to chodzić musiałeś na kolanach czasami całymi miesiącami. I jeszcze robili ci wielką łaskę. Hobo to był przecież nikt, zwyczajny włóczęga. I tak by przecież zresztą tam nie dojechał. Autokary stały zaparkowane w bazach firm przewozowych bo całe Niemcy obchodziły święto powrotu nauk Proproka, a skażenie środowiska było tak duże że samoloty miały zakaz lotów...

czytaj dalej tu

wtorek, 28 grudnia 2010

wojny transhumanistów कोनिएक रोकू

Koniec roku. Koniec sezonu.

Na koniec roku prezentuję fotografię którą zatytułowałem "Koniec sezonu" Nie ukrywam że bardzo ją lubię. Jesli się nie mylę to ktoś wcześniej wykonał podobną, i zdaje się że na podczas festiwalu w Cannes. Moją wynokałem latem albo późną wiosną tego roku na południu anglii.
Przy okazji: zrobiłem kilka stron w formacie xhtml jedna z nich: wejdź i zobacz tu
i nowy -drugi- adres tego bloga nowy, drugi adres tego bloga

Aha i nowy adres starego bloga nowy adres bloga z onetu

Oczywiście jako człowiek praktyczny postanowiłem sprawdzić jak by wyglądały te zdjęcia jako ilustracja do któregoś z moich opowiadań, i postanowiłem wykorzystać do tego celu "Wojny transhukmanistów" chociaż mają swoją iliustrację -do której zalinkuję na końcu wpisu. Dobrze do rzeczy.
Powiem krótko. Zbudowali metro z Krakowa do Katowic, a następnie zrobili drugą nitkę biegnąca z Krakowa aż do centrum Warszawy. Potem nitki podziemnej kolejki miejskiej poszły jeszcze dalej. Podziemna kolej dochodziła aż do Zakopanego na południu, a Trójmiasta i Sopotu na północy. I Szczecina na północnym wschodzie Mogłeś więc podjechać metrem nie wysiadając po drodze ani razu, na przykład na małą wycieczkę w góry lub nad morze, by leżąc wygodnie na plaży powdychać trochę morskiego powietrza, delektując się przychodzącymi od morza zapachami, no i oczywiście jodu. Mogłeś też wyskoczyć potem, kiedy leżnie na piaszczystej plaży znudziło wam się, na zakupy razem z żoną i dziećmi, do wielkich magazynów handlowych urządzonych w ogromnych halach dawnych kopalń. Do tych ogromnych centrów przyjeżdżali na zakupy całymi rodzinami ludzie z Europy a nawet z Azji.Tam kretowisko miast było największe, a przekopane podziemne tunele dochodziły z Katowic aż do Frydka, Opawy i Ostrawy. Złośliwi śmieli się że robotnicy nie wiedzieli kiedy skończyć.

Złośliwi śmieli się że robotnicy nie wiedzieli kiedy skończyć. Naprawdę było jednak inaczej. Podczas wielkiej wojny sprzęt po wszystkich stronach konfliktu został prawie całkiem zniszczony. Zostały jedynie rakiety i samoloty. Walka toczyła się więc w powietrzu. Wcześniej ogromne spustoszenie czyniły spadające na Ziemię kosmiczne śmieci. Przelatujące przez układ słoneczny komety zostawiały sporo tego dziadostwa za sobą, a trochę tych resztek upadało niestety i na ziemię. Do tego doszedł jeszcze przelot tej dziwnej planety. Katastrofa za katastrofą. I ogromne skażenie atomowe po trzeciej światowej wojnie. Całe miasta schodziły wtedy pod ziemię. Tragedia wcale niestety nie obudziła ludzi.

Zamiast zastanawiać się jak zaradzić problemom i pomóc uciekinierom, oni wywoływali konflikt zbrojny za konfliktem. Zupełnie tak jak gdyby instynkt samozagłady gatunku chciał dopełnić reszty i skończyć to czego nie zrobiły katastrofy. Najpierw wybuchały wulkany na północy i południu kontynentu. W Islandi i we Włoszech. Samoloty na długo przestały latać, odpoczywając sobie wygodnie w hangarach. Jednak kiedy pył w końcu opadł, a resztki fruwającej w powietrzu lawy nie niszczyły już silników i ich turbin, maszyny mogły wznieść się znów w powietrze. I zaczęły ostrożnie się wznosić. Najpierw powoli, niby pierwsze ptaki wypuszczone z Arki Noego. Żeby rozeznać teren. Rozpoznać go.

Wtedy też powstał ten dziwny kult wulkanów, wymyślony przez naukowców. O ludzie mówię wam! Czego to można nie wymyśleć! I następnie wmówić to innym. Oni wymyślili że Matka Natura gniewa się na ludzi, a objawia to poprzez wybuchy wulkanów. Zagniewany wulkan wysyła do atmosfery popiół i w ten sposób karze nas za technologiczne ekscesy. Szkoda że ci głupcy przesypiali lekcje historii w szkołach, i nie mają pojęcia jak środowisko niszczyły stare średniowieczne miasta. Jaki smród wydobywał się z nich. W każdym razie powstała ta zwariowana Sekta Wyznawców Wulkanów. W niektórych regionach zachodniej Europy zwanej europostanem lub europostanią, wyznawcy dziwacznego kultu osiągnęli nawet większość. I tam gdzie przeważali, wszelka aktywność technologiczna i przemysłowa aby udobruchać matkę ziemię i wulkany ustała praktycznie do zera. Żyjący tam ludzie cofneli się praktyczne o parę stuleci w rozwoju...
dalej czytaj tu

sobota, 25 grudnia 2010

Zagłada w domu O. -opowiadanie




Prywatność? Tak, ale ściśle kontrolowana, i to nie przez jakichś pożal się Boże cywili ale przez wykwalifikowane kadry -mówił przedstawiciel administracji rządowej. Podniósł się z łóżka i powolnym ruchem ręki przełączył stację - dziś na lotnisku odbędzie się uroczystość przywitania ciała naszego żołnierza które własnie przybyło z misji. W tym ważnym dla nas momencie okażmy proszę szacunek - apelował czytając wiadomości radiowe spiker. Miłość do ciała, szczególnie martwego -to przypadłość w naszym kraju ogólnie znana, myślał, tak jak i zresztą miłość do cmentarzy, chorob, klęsk i cierpienia. Zjawiska nie będę komentował ponieważ jest rzeczą powszechnie wiadomą, natomiast chciałbym napisać parę słów o tak zwanej misji. Otóż jak wiemy słowa często zmieniają znaczenia i w czasach kiedy były wypowiadane oznaczały co innego, niż mordowanie ludności cywilnej przez żołnierzy, i zrzucanie bomb na domy pod gruzami których ginęły kobiety i dzieci. Być może to nic nowego i „misjonarze" podczas ekspansji robili tak i wcześniej -w co bym się wcale nie zdziwił. Niemniej w dzisiejszych czasach jakaś część mieszkańców naszej planety znowu dawała się nabrać na propagandę płynącą z mediów głównego strumienia i wierzyła w jakąś misję po rozpoczęciu której w Afganistanie -co ciekawe i dziwne znacznie wzrosła produkcja narkotyków.
Mówili jeszcze o dopalaczach i o tym że w Bydgoszczy dwaj młodzi ludzie w wieku szkolnym poczuli się źle po zażyciu dopalaczy -bo zabolał ich brzuszek i w związku z tym prezydent miasta postanowił zakazać ich sprzedaży. Ilu młodych ludzi w Bydgoszczy lub sąsiednich miastach takich jak na przykład Grudziądz, Toruń czy nawet bardziej odległy Gdańsk albo Włocławek ma problemy zdrowotne po wypiciu większej ilości alkoholu czy też nawet zjedzeniu zbyt dużej ilości jedzenia -tego prezydent nie powiedział. Więc nie zakazują sprzedaży alkoholu? Może zakażą. Wracając do dopalczy. Jak się okazało problemy po zażyciu dopalaczy mają uczniowie którym nie chce sie po prostu iść do szkoły. Czyli taki nowy sposób na wagary. W południe dowiedzieli się wszyscy że podobne problemy mają także uczniowie we Włocławku. Swoją drogą to szalona walka z dopalaczami sprawia że ich producenci wynajdują nowe różniące się w minimalny sposób od zakazanych już wcześniej, i co oczywiste nie mając czasu na ich dokładne sprawdzenie i przetestowanie wprowadzają je szybko na rynek.
Następnie minister Sikorski stwierdził że jeden z bardziej znanych polityków opozycyjnych a konkretnie J. Kaczyński jest na proszkach ponieważ powiedział w delikatny sposób zresztą jak wyglada sytuacja geopolityczna Polski. Każdy zresztą kto zauważał rosnącą dominację rosyjsko-niemiecką w Polsce podczas wyjątkowo nieudolnych rządów T. i B. K. stawał się niejako z automatu oszołomem lub moherem a ten który bezkrytycznie i bez refleksyjnie przyjmował największe bzdury jakimi karmiły go "usta władzy" czyli prawie wszystkie stacje telewizyjne i radiowe -oraz istniejące jeszcze papierowe gazety- stawał się "wykształconym młodym z dużego miasta". Niemniej coraz więcej młodych i wykształconych naprawdę widziało że ich ukochany kiedyś rząd nie ma najmniejszego zamiaru poszerzać sfer wolności, a wręcz przeciwnie chce je pomniejszać -a zapatrzonych w nich wyborców ma dokładnie "gdzieś". Co jeszcze usłyszał -a właściwie to przeczytał już poźniej w internecie- bo stacje radiowe na takie nie wygodne tematy raczej milczały. Więc przeczytał że policjanci zakatowali na śmierć jakieś chorego człowieka na śląsku. Tłukli biedaka pałkami dotąd aż ten zmarł. Ostatnio coraz wiecej było takich informacji. A to w Jarosławiu pobili ciężko jakąś dziewczynę wracającą do domu, a to w Bydgoszczy podobno zgwałcili i pobili dziewczynę. Wyglądało na to że rząd stracił całkiem władzę nad policją i nie radzi już sobie z niczym. Policjanci na Śląsku zostali zatrzymani za nielegalny handel bronią, a w Płocku oskarżeni o brutalne gwałty na prostytutkach.

I sam nie wiedząc nawet kiedy zaczął przypominać sobie różne historie z lat wczesnej młodości, kiedy jako uczeń szkoły średeniej pojechał na początku lat osiemdziesiątych latem nad morze. Konkretniej do Sopotu, i zatrzymał się na kepmingu na Kamiennym Potoku. Siedząc niedaleko recepcji przysłuchiwał się rozmowie pracującego tam człowieka z młodymi ludźmi. Alkoholik o sinej twarzy i przekrwionych oczach tłumaczył im że policjani oczekują od niego żeby wskazywał im podejrzanych a następnie wczesnym rankiem kiedy ich oprawadzał po polu namiotowym wchodzili do ich namiotów żeby ich kontrolować -budząc o piątej nad ranem. Alkoholik wkazał widać i jego namiot bo pewnego dnia nad ranem obudzili go i nieprzytomnego zaczęłi legitymować i sprawdzać zadając mu przy okazji wiele pytań.
Wydarzenie z przeszłości posłużyło w jego wyobraźni jako impuls i po przypomnieniu sobie pierwszej "przygody" niby połączony ogniwami łańcuch zaczęły z jego niepamięci wychodzić następne i kolejne -i wynurzać się na powierzchnie aby znowu zaistnieć. Najpierw "miła" przygoda z policją w Sopocie -rok albo dwa lata później- kiedy zabrali mu spodnie moro, żeby prawdopodobnie następnie je sprzedać a on musiał paradować po plaży w krótkich spodenkach. I o tym jak został zatrzymany w Dąbrowie Górniczej gdy jechał w odwiedziny do znajomego. W parku położonym nieopodal budynku policji dostał, kilka pałek, co prawda lekkich ale zawsze.

No dobrze rozgadałem się jednak, a chciałbym powrócić do tematu opowiadania, a nie mnożyć w nieskończoność wynurzenia bohatera. No więc zacznę od tego że miałem a nawet do tej pory mam obawy czy powinienem o tym pisać, Sprawa pomimo upływu lat jest jeszcze świerza a rodzina O. żyje w poczuciu tragedii z powodu utraty syna. Jednak przeważył argument znajomości miasteczka i związane z nim wspomnienia z lat młodości i jednej z wielkich miłości jego życia.
Koniec pierwszego fragmentu.
plik w formacie
html




piątek, 24 grudnia 2010

strony w formacie xhtml

Wykorzystując chwilę wolnego czasu próbowałem wykonać kilka stron w formacie xhtml. Niestety z powodu małych problemów nie w "open ofisie" jak to robię zazwyczaj ale przy pomocy "core edytora" w wersji testowej
podstronka Exell
oraz tu

środa, 22 grudnia 2010

Gandziak i Złota Rybka

Gandziak i złota rybka [ i refleksje rodzinne jakie go naszły w związku ze zwiedzaniem cmentarza podczas robienia porządków przed tak zwanym dniem "Wszystkich świętych" Czyli w ostatnich dniach października ]

W pewnym momencie nie wiadomo skąd Gadziak przypomniał sobie historyjkę o rybce, co zepsuło mu nastrój na cały dzień. Historyjka faktycznie nie była zbyt przyjemna, a jej korzenie sięgały daleko do dzieciństwa Gandziaka. Przejdę do rzeczy i zacznę opowiadać żeby zbytnio nie zanudzać czytelnika. Ojciec Gandziaka trzymał sobie kilka hodowlanych rybek w małym akwarium. Akwarium było jak to http://www.blogger.com/img/blank.gifakwarium ani szczególnie wyjątkowe i duże ani marne. Takie zwykłe bardzo przeciętne akwarium. Pewnego wieczoru przyszedł nieżle wstawiony, co mu się przyznać trzeba dosyć często zdarzało i zaczął nerwowo kręcić się w okolicy swojego akwarium -stojącego w małym pokoju który sam zamieszkiwał. Potem poszedł do kuchni po słoik, i szybko tak żeby nikt tego nie zauważył... dalej czytaj tu plik
strona html
w formacie txt
w formacie pdf

niedziela, 19 grudnia 2010

maszyna kwantowa -dziura w czasie fragment szósty


witam!
fragment szósty mojego opowiadania "Dziura w czasie" zatytułowany "Maszyna kwantowa" dostępny jest tu na czarnym tle i na białym tle z czarnymi napisami zapraszam tu
przy okazji przypominam o moim blogu z fotografiami fotografie podróże

piątek, 10 grudnia 2010

Arystoteles i Platon


Dwa nurty europejskiego myślenia

W tradycji filozofii europejskiej możemy zauważyć dwa główne nurty-sposoby myślenia które przewijają się nieustannie przez przeszło dwa tysiące lat. Według pierwszego z nich człowiek nieustannie dąży do zaspokajania nieograniczonej liczby namiętności-potrzeb -których co logiczne zaspokoić się wszystkich nie da. Taki rodzaj życia możemy nazwać pędem ku wolności w zaprzeczeniu do drugiego nurtu myślowego będącego pędem ku zniewoleniu. Ten drugi nurt myślenia najbardziej jest bliski idei Platona. Po pierwszej stronie mamy ekspresje ruch, a po drugiej zatrzymanie, blokada i zamrożenie aktywności... dalej czytaj tu I

wtorek, 7 grudnia 2010

gify



Witam
poprawiłem trochę moje gify, a zrobiłem to w ten sposób że zmieniłem im tło na czarne i w ten
sposób prezentują się być może lepiej link do mapy gifów

i trochę moich fotografi zobacz tu

sobota, 4 grudnia 2010

Dziura w czasie fragment piąty

Wyrzutki zainstalowały się na księżycach planet układu słonecznego, uważanych za nieprzydatne ze względu na zbyt duże koszty wybudowania tam miast lub chociażby baz i z tego powodu lekceważone przez ziemskie rządy . Najpierw zainstalowali się na Prometeuszu, spore znaczenie miała chyba sama nazwa i związany z nią prestiż "Kartoflaka" . Następnie niedługo po tym jak zaludnili "Prome" zajęli Tytana i Rhee, oraz dwa księżyce Jowisza: Ganimedesa i Europę zatykając flagę w ich grunt . [Już od dawna ziemscy naukowcy uważali że panują na nich względnie korzystne warunki do życia] No i oczywiście Księżyc, co zostało poczytane za wyjątkową bezczelność z ich strony przez establiszment naszej macierzystej planety -bo wyglądało to tak jakby grali im na nosie, szydząc i kpiąc sobie z nich.

Pomarańczowy Tytan z jeziorami ciekłego węgowodoru pierwszym osadnikom nie przypominał zupełnie ziemi -za którą chyba ukradkiem tęskinili- szczególnie że prawie zawsze panował na nim pomarańczowy mglisty półmrok. Azotowe powietrze z dodatkiem metanu, argonu a także acetylenu zupełnie nie nadawało się do oddychania. Ćiśnienie było wyższe niż na Ziemi o jakieś 50 procent, a do tego zimno -niska tempetratura panowała tam ze względu na nikłe nasłonecznienie księżyca. Powierzchnia w większości pokryta lodem na głebokość nawet paru kilometrów. Ale nikt sie wtedy takimi rzeczami nie przejmował, wrzucało się na pełny regulator "Trzeci kamień od słońca" Jimiego Hendriksa albo "Warszawiankę 1905 roku" w którejś z nowszych wersji i leciało na pełnym gazie do przodu, nastepnie lądowało praktycznie bez wzgledu na warunki i wysiadało ze staku zatykając flagę w gruncie . Po zbadaniu satelity lub planetki okazywało się zazwyczaj że nie jest tak źle jak można by było wcześniej przypuszczać. Na powierzchni Tytana nie dało się raczej żyć ale głębiej było już trochę lepiej Niżej kilka kilometrów pod gruntem mieściły się całkiem spore ciekłe jeziora, a jeszcze głębiej gruz wchodzący w skład jądra księżyca -czyli w końcu coś stałego. Prawdziwe skały lecz aż tak głeboko raczej nie zaglądali bo i po co? W warstwie ciekłej wody pośród lodowych zagłębień gdzie postanowili sie osiedlić ze względu na obecność wody i w miarę ciepłą temperaturę spotkali dziwne istoty wodne żyjące w tych oceanach pod lodową powierzchnią księzyca. Z powodu obniżenia się temperatury lata temu jakie zapanowało na księżycu życie przeniosło się pod wodę. Większość form żywych niestety wyginęła, natomiast te które wcześniej żyły w środowisku wodnym w większości na szczęście przetrwały. Dominowały wśród nich stworzenia podobne do naszych dinozaurów z obłym ciałem i wydłużonymi jak żyrafy szyjami. Jednak w wodzie radziły sobie zupełnie dobrze. Oczywiście nie tylko, bo i było całkiem sporo gatunków przypominających nasze ryby i inne istoty podobne do żyjących w ziemskich oceanach i morzach. Spotkali też gatunki potrafiące żyć zarówno pod wodą jak i spędzać dość długi okres czasu poza nią. Metanowe rzeki wpadające do jezior a nawet mórz satelity no i... położone na morzach wyspy nadawały kolorytu satelicie. Nawet po tygodniach pobytu zadziwiał ich niezykły krajobraz Tytana nazywanego przez nich „pomarańczą”. No i te wodno metanowe wulkany. Właśnie przez jeden z nich dostali się wnętrza księżyca poszukując źródła "siły sprawczej" energii, i nie pomylili się. We wnętrzu Tytana znaleźli miejsca o wsokiej temperaturze będącej dla nich źródłem tak potrzebnego do życia ciepła. Sama baza nie była wielka i zamieszkało w niej nie więcej niż stu, no może parę setek uciekinierów. Maszyny do produkcji tlenu i wytwarzania sztucznej żywności przywieźli dopiero później... czytaj dalej tu

czwartek, 2 grudnia 2010

zima w Polsce Winter in Poland

wbrew teoriom globalnego ocieplenia w całej prawie europie zapanowała zima

El invierno en Polonia D'hiver en Pologne

पोलैंड में शीतकालीन 冬季在波兰





Зима в Польше Inverno na Polónia




Inverno na Polónia 冬季在波蘭