political-fiction, cypher,cypherpunk, post cyber, cyber sci fi sf литературы, искусства истории literatura, výtvarné umění příběhy літаратуры, мастацтва гісторыі technohumanismo књижевност, уметност приче राजनैतिक साइबर साहित्य 网络文学的政治 политической научной фантастики кибер politické počítačové sci-fi политичких сајбер научне фантастике trans sophia techno-humanizm antropokosmizm
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cyber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cyber. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 marca 2011
Maszyna kwantowa i inne...
Autor:
Cyberius-Zee Jop
o
11:30
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Cyber,
job,
literatura,
open,
opowiadania,
political,
project,
sci fi
niedziela, 31 października 2010
Trzecia wojna robotów
witam!
zapraszam do przeczytania mojego opowiadania "Trzecia wojna robotów" Opowiadanie jest dość długie więc na razie nie wklejam go do bloga jedynie wrzucam na stronę trzecia wojna robotów
Zapraszam też do zaglądania na jeszcze czynny mój stary blog na "onecie" art-jop.blog
Autor:
Cyberius-Zee Jop
o
09:29
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Cyber,
cyborgi,
opowiadanie,
political,
robotów,
roboty,
trzecia,
wielka ksiega robotów,
wojna
wtorek, 17 sierpnia 2010
Ku chwale kapitalizmu socjalnego towarzyszu przedsiębiorco
opowiadanie

śpiewała gwiazda planetarnego podziemia...
Ku chwale kapitalizmu socjalnego towarzyszu przedsiębiorco - wykrzyknęli niedbale wszyscy razem, stojąc w postawie zasadniczej na baczność, a następnie po kilku sekundach dodali - I niechaj produkt krajowy brutto rośnie nam jak na drożdżach że ho! Tą ostanią formułkę wymyślili sami ponieważ w ramach "Akcji Kreatywność" każda grupa robocza musiała powymyślać dla siebie jakieś własne oryginalnie brzmiące zawołania. Tyle pieniądzy poszło wtedy na tą akcję i jeszcze więcej na reklamowanie jej w radiu, pomyślał Hooded stojąc znudzony na placu i czekający kiedy cyrk się skończy. W końcu szef jakby usłyszał jego myśli, i na zakończenie apelu zgodnie z formułą zaintonował - aby wła dza ro sła w si łę, a lu d pra co wni czy żył do sta tnio że ho i obie klasy szły w zgodzie ku przyszłości i postępowi, hej. Jak nakazuje nam novae religiae biologicus - Potem jeszcze dokonał przeglądu stroju i wyglądu ludzi, spacerując powoli można by rzec że nawet niedbale pomiędzy rzędami stojących na baczność i nie naturalnie wyprężonych pracowników. Jednocześnie ich bacznie obserwując, z trochę grożnym wyrazem twarzy co bardzo bawiło Hooda i starał się jak mógł żeby się nie roześmiać. Kiedy już tylko apel dobiegł końca oni mogli powoli udawać się do swoich miejsc pracy. Szli tak powoli jak tylko mogli, próbując urwać jak najwięcej minut lub chociażby sekund. Z ich codziennej , monotonnej i niezwykle nudnej pracy.
- Urodzimy państwu jeszcze więcej zdrowych dzieci. Jeszcze wiecej państwowych dzieci - krzyczały w tym samym czasie ożywione kobiety. Jakby naprawdę w to wierzyły, a może po prostu dlatego tak to robiły że kobiety krzycząc, podobno wyrzucają z siebie zablokowane emocje. Których co normalne nie mogą przetrzymywać w sobie zbyt długo, myślał idac Hooded - I oddamy je jeszcze szybciej do państwowych domów, aby same wrócić do pracy i pracować ku chwale i pożytkowi rządzących.... bo po to jesteśmy stworzone i stąd naszą dumę czerpiemy. HA! Tak po to aby płacić podatki, lub żeby wysłać je na wojnę z Obcymi toczoną gdzieś na księżycach Saturna, pomyślała Ilija. Przecież większość jej koleżanek z pracy i przyjaciółek chyba święcie w to wierzy i w ten cały głupi mit nowego stworzenia, w którym nastąpiła jedynie tak zwana dekonstrukcja pojęć. Wszystkie stare mity zostały zakazane. Mit buddyjskiego stworzenia, chrześcijańska Geneza, no po prostu chyba wszystkie. I jeszcze te ich śmieszne żółte buty, aby było je lepiej widać i żeby zwracały na siebie uwagę strażników porządku publicznego i moralności. W pewnej chwili zastanawiała się jak mogła by opisać te wszystkie oszustwa i tanie sztuczki jakim cwaniacy od zawsze zwodzą milczącą, tchurzliwą większość i następnie przekazać je potomnym. Ale jaki jest tego sens, przecież po zdemaskowaniu jednych sztuczek pojawiają się nowe. Zazwyczaj zmieniane są tylko słowa, terminy i pojęcia, i lud pracowniczy kupuje to.
Niemniej wtedy nie było zbyt śmiesznie ponieważ podczas rządów stronnictwa cyrkowego, zwanego, ale chyba tak tylko dla żartu, stonnictwem wolnorynkowym, represje skarbowe wzmogły się jeszcze bardziej i osiągnęły apogeum. Represje przymusowego ubezpieczyciela także. I tysiące ludzi których nie bylo stać na opłacenie danin skarbowych i ubezpieczeniowych siedziało w ciężkich więzieniach albo pracowalo w przymusowych obozach pracy. Coraz bardziej ścigali i dręczyli ludzi. Osaczonych zamykali na lata, bez żadnego procesu, ani nawet bez postawienia im zarzutów. Mogłeś siedziec latami z najgorszymi żulami, lub co gorsza z niebezpiecznymi typkami. Mogłeś jako świadek nieszczęśliwie popełnić samobójstwo w więzieniu oczekując na proces. Choć bardzo tego nie chciałeś. W niektórych sprawach rekordzistach bywało że i dziesięciu świadków popeniało samobójstwo. w tym większość "robiło to" w więzieniu. W specjalnie strzeżonych pojedynczych celach, z monitoringiem itd.
oni depczą po naszych twarzach,
hej posłuchaj
oni depczą po naszych twarzach
hej posłuchaj mnie,
my nie robimy nic,
a oni depcza po naszych twarzach
a my
Heja ho heja ho hej ho
a my nic
a my nic
my nie robimy nic
a oni depczą po naszych twarzach
heja ho
hej ho
heja ho
śpiewała gwiazda planetarnego podziemia wyrażając w piosence doskonale stan tamtych czasów. W znanym przeboju Cheesa Ereta.
Czasami gdy wieczorem wracali razem z pracy do domu, bo pracowali obok siebie -zaledwie jakieś sto metrów- on Hooded i ona Ilija, opowiadali sobie zabawne historyjki. Na przykład o tym że jedna z grup zdobywających Himalaje weszła na Anapurnę a potem bała się z niej zejść. Lub że jeden z kierowców formuły 1 naprawdę świetnie jeżdził i nawet nie raz zajął podczas wyscigów pierwsze miejsce, ale zdarzało mu sie podczas trwającego akurat wyścigu zapomnieć jak zatrzymać bolida i jezdził na torze dopóki nie skończyło mu się paliwo. Lub bezsensowne wierszyki w stylu - spod śmieci klosza wyszedł własnie kloszard -
Pewnego dnia jednak, wtedy gdy już wszyscy stracili nadzieję na zmiany, nawet Ilija i Hooded, podłożył ktoś w nocy bombę pod siedzibę parlamentu i wszystko się skończyło. Ale najpierw zaczęło. Bo po tej pierwszej bombie ludzie w miastach całego swiata zaczęli wychodzić na ulicę, demonstrować i podpalać budynki zwiazane z aparatami represji. Otworzyli też więzienia i obozy dla niekorektywnych politycznie. Upadli w jednej chwili, jak burzone na ulicach miast pomniki przedstawiające ich. Nastąpiła tak zwana "jawność"
Acha. Nie napisałem jeszcze o tym że Ilija i Hooded oglądając jakiś reportaż w telewizji o Satelitach już w czasach jawności postanowili się tam przenieść, a przynajmniej zobaczyć jak naprawdę wygląda satelitarne życie. Po upadku reżimu nie było aż tak żle, ale ciągnęło ich na "Satelity" Wszystkich dziwaków, podróżników, i indywidualistów z Ziemi i z zamieszkałych planet z sąsiednich układów gwiezdnych ciągnęło na Satelity Teraz kiedy już wyemigrowali na nie i zamieszkali naprawdę całkiem niedaleko, bo wynajęli mieszkanie tuż obok domu Hobo, zaprzyjaznili sie ze sobą. Hobo bardzo złościło gdy ci próbowali głaskać jego dwa piękne snieżnobiałe psy, i co gorsza karmić jego kota, a Ilija próbowała nawet zrywać kwiatki rosnące w jego ogródku niedaleko furtki, krzycząc przy tym - o jakie piękne, u nas takie nie rosły - ale poza tym trzeba przyznać byli w porządku.
- Wyskakujące okienka. co to takiego było opowiedzcie mi proszę - powiedział do nich Hobo. Piszę do nich ponieważ traktował ich jak jedną osobę, ponieważ oni sami chcieli być tak traktowani przez innych.
- Jak to było? Mówili Hobo do Iliji i Hoodeda kiedy rozmawiali wieczorem siedząc sobie wygodnie przy stoliku i pijąc kawę na jego werandzie, a on ich uważnie słuchał i przyglądał się im badawczo, jakby chciał dostrzec podobieństwa i różnice między obydwoma gatunkami ludzkimi - Otóż musisz wiedzieć że było zwyczajnie i banalnie.W jednym krajów władze wpałdy na pomysł jak można niszczyć jeszcze obywateli, bo swoją nieskończoną wprost głupoę uznali że muszą ć ukarani. ma przecież nic za darmo. a jeśli ktoś wierzy że jest coś za darmo to jest bardzo naiwny i dużo nauki jest jeszcze przed nim. Wymyślili więc że ądanie pedofili sposób przypadkowy i nie zamierzony, powinno być karane. I następnie do int przeglądarek wrzucali strony z pedofilią dziecięca ,dokładniej śledzonym nich internautom
na których się właśnie z jakich powodów uwzięli -
W tamtym kraju, o którym wspominali przed chwilą bohaterowie naszej opowieści -położonym gdzieś może na ś planecie, dokładniej na Altei- rządzący wpadli na wyjątkowo chytry pomysł zniszczyć wszelką wolną przedsiębiorczość za pomocą policji skarbowej i policji związanej z przymusem tak zwanych ubezpieczeń społecznych. Z jednej strony racja. Obawiali się przecież konkurencji. Społeczeństwo otwarte i wolne, oparte na wolnych umowach i wolnej wymianie mogło stanowić dla nich zagrożenie. Oni przecież doszli do władzy dzięki machlojkom i manipulacjom. Kombinowali krótko mówiąc i to sporo. Więc może w otwartej uczciwej walce nie b
yliby tacy dobrzy. Z drugiej strony oni pracowali na nich i klasa rządząca i tak zwani "pilnowacze stada" żyli z nich. Więc musiała to być operacja iście chirurgiczna. Niszczyć bardziej wolne i twórcze jednostki pozostawiając bezrefleksyjną resztę. Niby wycinając skalpelem to co zdrowo w chorym i zepsutym organizmie. Taki rodzaj społeczeństwa w którym jedn traktują drugich jako rodzaj pokarmu, a społeczeństwo jako hodowlę. Hooded opowiadał też Hobo o ideologi dziecizmu z którą Hobo zetknął sie po raz pierwszy i obudziło to jego zainteresowanie.
- Opowiedzcie mi choć trochę o dzieciźmie i na czym on polegał - powiedział do nich Hobo, nalewając do kubków kawy.
-Słuchaj Hobo, to było w czasach kiedy na planecie powstała tak zwana ideologia dziecizmu. Na czym polegał dziecizm. Już ci wyjaśniam - mówił do niego Hooded, patrząc jednocześnie na Iliję - Otóż rządzący chcieli do pracy na nich zaangażować także i dzieci. Po prostu chcieli żeby dzieci pracowały dla nich. Musieli to jednak owinąć w odpowiedni i strawny do przyjęcia papier. Więc podobnie jak było z feminizmem, nie powiedzieli słuchajcie - obliczyliśmy sobie kiedyś, że jeżeli będą pracowały w rodzinie dwie dorsłe osoby, zamiast dotychczas męża to nam się to bardziej opłaci. Bo poprzez podatki zabierzemy wam jeszcze więcej pieniędzy. No dobra więc powiedzieli, kobieta jest wolna i ma prawo także pracować. Zastosowali taki sam myk w przypadku dzieci. Nic a nic nie zmienili. Zrobili to zupełnie bez wysiłku. Mówili -dzieci jesteście wolne i macie prawo do pracy. Dzieci oczywiście dostawały tak naprawdę bardzo drobne i śmieszne pieniądze, a ludzie mieli jeszcze mniej niż wtedy kiedy pracowała jedna osoba w rodzinie, a nawet kiedy pracowały dwie, czyli matka i ojciec. Rządzący natomiast śmieli się z głupców do rozpuku. Przecież bądżmy uczciwi, zasłużyli na to, ale czy mogło być inaczej. O tym że demokracja pośrednia jest zwodnicza i ma charakter neptuniczny doskonale przecież wiemy. I większość ludzi niestety nie podejmuje racjonalnych wyborów. Wiec tak już chyba musi być. To co głupsze i gorsze będzie wypływało na wierzch, a co mądrzejsze chowało się na samym dnie. Ukrywało przed sprofanowaniem i strywializowaniem. Zniekształceniem i odkształceniem. Dzieci miały swoich ministrów takich przemądrzałych królów "Maciusiów Pierwszych" którymi kierowali dorośli. Dorośli manipulowali nimi, najzwyczajniej w świecie sterowali, a oni tego nie widzieli. Z poważnym wyrazem twarzy wygłaszały przemówienia w imieniu frontu wyzwolenia dzieci od niewoli dorosłych. Jeśli rodzice nie chciały dać dziecku "prawa" do pracy, to zaraz odbierali takiemu dziecko i umieszczali je w państwowym domu dziecka. Rodzice natomiast zostali napiętnowani. Ich nazwiska czytali w dziennikach telewizyjnych, a ich twarze można było znależć na fotografiach zawieszanych na słupach. Człowieku czy chciałbyś być czytany w dzienniku telewizyjnym. Albo żeby fotografie przedstawiająca twoją twarz mogli zobaczyć sąsiedzi idący właśnie na zakupy gdzieś na słupie. Straszne co? Nawet nie straszne, wprost przerażające!

śpiewała gwiazda planetarnego podziemia...
Ku chwale kapitalizmu socjalnego towarzyszu przedsiębiorco - wykrzyknęli niedbale wszyscy razem, stojąc w postawie zasadniczej na baczność, a następnie po kilku sekundach dodali - I niechaj produkt krajowy brutto rośnie nam jak na drożdżach że ho! Tą ostanią formułkę wymyślili sami ponieważ w ramach "Akcji Kreatywność" każda grupa robocza musiała powymyślać dla siebie jakieś własne oryginalnie brzmiące zawołania. Tyle pieniądzy poszło wtedy na tą akcję i jeszcze więcej na reklamowanie jej w radiu, pomyślał Hooded stojąc znudzony na placu i czekający kiedy cyrk się skończy. W końcu szef jakby usłyszał jego myśli, i na zakończenie apelu zgodnie z formułą zaintonował - aby wła dza ro sła w si łę, a lu d pra co wni czy żył do sta tnio że ho i obie klasy szły w zgodzie ku przyszłości i postępowi, hej. Jak nakazuje nam novae religiae biologicus - Potem jeszcze dokonał przeglądu stroju i wyglądu ludzi, spacerując powoli można by rzec że nawet niedbale pomiędzy rzędami stojących na baczność i nie naturalnie wyprężonych pracowników. Jednocześnie ich bacznie obserwując, z trochę grożnym wyrazem twarzy co bardzo bawiło Hooda i starał się jak mógł żeby się nie roześmiać. Kiedy już tylko apel dobiegł końca oni mogli powoli udawać się do swoich miejsc pracy. Szli tak powoli jak tylko mogli, próbując urwać jak najwięcej minut lub chociażby sekund. Z ich codziennej , monotonnej i niezwykle nudnej pracy.
- Urodzimy państwu jeszcze więcej zdrowych dzieci. Jeszcze wiecej państwowych dzieci - krzyczały w tym samym czasie ożywione kobiety. Jakby naprawdę w to wierzyły, a może po prostu dlatego tak to robiły że kobiety krzycząc, podobno wyrzucają z siebie zablokowane emocje. Których co normalne nie mogą przetrzymywać w sobie zbyt długo, myślał idac Hooded - I oddamy je jeszcze szybciej do państwowych domów, aby same wrócić do pracy i pracować ku chwale i pożytkowi rządzących.... bo po to jesteśmy stworzone i stąd naszą dumę czerpiemy. HA! Tak po to aby płacić podatki, lub żeby wysłać je na wojnę z Obcymi toczoną gdzieś na księżycach Saturna, pomyślała Ilija. Przecież większość jej koleżanek z pracy i przyjaciółek chyba święcie w to wierzy i w ten cały głupi mit nowego stworzenia, w którym nastąpiła jedynie tak zwana dekonstrukcja pojęć. Wszystkie stare mity zostały zakazane. Mit buddyjskiego stworzenia, chrześcijańska Geneza, no po prostu chyba wszystkie. I jeszcze te ich śmieszne żółte buty, aby było je lepiej widać i żeby zwracały na siebie uwagę strażników porządku publicznego i moralności. W pewnej chwili zastanawiała się jak mogła by opisać te wszystkie oszustwa i tanie sztuczki jakim cwaniacy od zawsze zwodzą milczącą, tchurzliwą większość i następnie przekazać je potomnym. Ale jaki jest tego sens, przecież po zdemaskowaniu jednych sztuczek pojawiają się nowe. Zazwyczaj zmieniane są tylko słowa, terminy i pojęcia, i lud pracowniczy kupuje to.
Niemniej wtedy nie było zbyt śmiesznie ponieważ podczas rządów stronnictwa cyrkowego, zwanego, ale chyba tak tylko dla żartu, stonnictwem wolnorynkowym, represje skarbowe wzmogły się jeszcze bardziej i osiągnęły apogeum. Represje przymusowego ubezpieczyciela także. I tysiące ludzi których nie bylo stać na opłacenie danin skarbowych i ubezpieczeniowych siedziało w ciężkich więzieniach albo pracowalo w przymusowych obozach pracy. Coraz bardziej ścigali i dręczyli ludzi. Osaczonych zamykali na lata, bez żadnego procesu, ani nawet bez postawienia im zarzutów. Mogłeś siedziec latami z najgorszymi żulami, lub co gorsza z niebezpiecznymi typkami. Mogłeś jako świadek nieszczęśliwie popełnić samobójstwo w więzieniu oczekując na proces. Choć bardzo tego nie chciałeś. W niektórych sprawach rekordzistach bywało że i dziesięciu świadków popeniało samobójstwo. w tym większość "robiło to" w więzieniu. W specjalnie strzeżonych pojedynczych celach, z monitoringiem itd.
oni depczą po naszych twarzach,
hej posłuchaj
oni depczą po naszych twarzach
hej posłuchaj mnie,
my nie robimy nic,
a oni depcza po naszych twarzach
a my
Heja ho heja ho hej ho
a my nic
a my nic
my nie robimy nic
a oni depczą po naszych twarzach
heja ho
hej ho
heja ho
śpiewała gwiazda planetarnego podziemia wyrażając w piosence doskonale stan tamtych czasów. W znanym przeboju Cheesa Ereta.
Czasami gdy wieczorem wracali razem z pracy do domu, bo pracowali obok siebie -zaledwie jakieś sto metrów- on Hooded i ona Ilija, opowiadali sobie zabawne historyjki. Na przykład o tym że jedna z grup zdobywających Himalaje weszła na Anapurnę a potem bała się z niej zejść. Lub że jeden z kierowców formuły 1 naprawdę świetnie jeżdził i nawet nie raz zajął podczas wyscigów pierwsze miejsce, ale zdarzało mu sie podczas trwającego akurat wyścigu zapomnieć jak zatrzymać bolida i jezdził na torze dopóki nie skończyło mu się paliwo. Lub bezsensowne wierszyki w stylu - spod śmieci klosza wyszedł własnie kloszard -
Pewnego dnia jednak, wtedy gdy już wszyscy stracili nadzieję na zmiany, nawet Ilija i Hooded, podłożył ktoś w nocy bombę pod siedzibę parlamentu i wszystko się skończyło. Ale najpierw zaczęło. Bo po tej pierwszej bombie ludzie w miastach całego swiata zaczęli wychodzić na ulicę, demonstrować i podpalać budynki zwiazane z aparatami represji. Otworzyli też więzienia i obozy dla niekorektywnych politycznie. Upadli w jednej chwili, jak burzone na ulicach miast pomniki przedstawiające ich. Nastąpiła tak zwana "jawność"
Acha. Nie napisałem jeszcze o tym że Ilija i Hooded oglądając jakiś reportaż w telewizji o Satelitach już w czasach jawności postanowili się tam przenieść, a przynajmniej zobaczyć jak naprawdę wygląda satelitarne życie. Po upadku reżimu nie było aż tak żle, ale ciągnęło ich na "Satelity" Wszystkich dziwaków, podróżników, i indywidualistów z Ziemi i z zamieszkałych planet z sąsiednich układów gwiezdnych ciągnęło na Satelity Teraz kiedy już wyemigrowali na nie i zamieszkali naprawdę całkiem niedaleko, bo wynajęli mieszkanie tuż obok domu Hobo, zaprzyjaznili sie ze sobą. Hobo bardzo złościło gdy ci próbowali głaskać jego dwa piękne snieżnobiałe psy, i co gorsza karmić jego kota, a Ilija próbowała nawet zrywać kwiatki rosnące w jego ogródku niedaleko furtki, krzycząc przy tym - o jakie piękne, u nas takie nie rosły - ale poza tym trzeba przyznać byli w porządku.
- Wyskakujące okienka. co to takiego było opowiedzcie mi proszę - powiedział do nich Hobo. Piszę do nich ponieważ traktował ich jak jedną osobę, ponieważ oni sami chcieli być tak traktowani przez innych.
- Jak to było? Mówili Hobo do Iliji i Hoodeda kiedy rozmawiali wieczorem siedząc sobie wygodnie przy stoliku i pijąc kawę na jego werandzie, a on ich uważnie słuchał i przyglądał się im badawczo, jakby chciał dostrzec podobieństwa i różnice między obydwoma gatunkami ludzkimi - Otóż musisz wiedzieć że było zwyczajnie i banalnie.W jednym krajów władze wpałdy na pomysł jak można niszczyć jeszcze obywateli, bo swoją nieskończoną wprost głupoę uznali że muszą ć ukarani. ma przecież nic za darmo. a jeśli ktoś wierzy że jest coś za darmo to jest bardzo naiwny i dużo nauki jest jeszcze przed nim. Wymyślili więc że ądanie pedofili sposób przypadkowy i nie zamierzony, powinno być karane. I następnie do int przeglądarek wrzucali strony z pedofilią dziecięca ,dokładniej śledzonym nich internautom
na których się właśnie z jakich powodów uwzięli -
W tamtym kraju, o którym wspominali przed chwilą bohaterowie naszej opowieści -położonym gdzieś może na ś planecie, dokładniej na Altei- rządzący wpadli na wyjątkowo chytry pomysł zniszczyć wszelką wolną przedsiębiorczość za pomocą policji skarbowej i policji związanej z przymusem tak zwanych ubezpieczeń społecznych. Z jednej strony racja. Obawiali się przecież konkurencji. Społeczeństwo otwarte i wolne, oparte na wolnych umowach i wolnej wymianie mogło stanowić dla nich zagrożenie. Oni przecież doszli do władzy dzięki machlojkom i manipulacjom. Kombinowali krótko mówiąc i to sporo. Więc może w otwartej uczciwej walce nie b
yliby tacy dobrzy. Z drugiej strony oni pracowali na nich i klasa rządząca i tak zwani "pilnowacze stada" żyli z nich. Więc musiała to być operacja iście chirurgiczna. Niszczyć bardziej wolne i twórcze jednostki pozostawiając bezrefleksyjną resztę. Niby wycinając skalpelem to co zdrowo w chorym i zepsutym organizmie. Taki rodzaj społeczeństwa w którym jedn traktują drugich jako rodzaj pokarmu, a społeczeństwo jako hodowlę. Hooded opowiadał też Hobo o ideologi dziecizmu z którą Hobo zetknął sie po raz pierwszy i obudziło to jego zainteresowanie.
- Opowiedzcie mi choć trochę o dzieciźmie i na czym on polegał - powiedział do nich Hobo, nalewając do kubków kawy.
-Słuchaj Hobo, to było w czasach kiedy na planecie powstała tak zwana ideologia dziecizmu. Na czym polegał dziecizm. Już ci wyjaśniam - mówił do niego Hooded, patrząc jednocześnie na Iliję - Otóż rządzący chcieli do pracy na nich zaangażować także i dzieci. Po prostu chcieli żeby dzieci pracowały dla nich. Musieli to jednak owinąć w odpowiedni i strawny do przyjęcia papier. Więc podobnie jak było z feminizmem, nie powiedzieli słuchajcie - obliczyliśmy sobie kiedyś, że jeżeli będą pracowały w rodzinie dwie dorsłe osoby, zamiast dotychczas męża to nam się to bardziej opłaci. Bo poprzez podatki zabierzemy wam jeszcze więcej pieniędzy. No dobra więc powiedzieli, kobieta jest wolna i ma prawo także pracować. Zastosowali taki sam myk w przypadku dzieci. Nic a nic nie zmienili. Zrobili to zupełnie bez wysiłku. Mówili -dzieci jesteście wolne i macie prawo do pracy. Dzieci oczywiście dostawały tak naprawdę bardzo drobne i śmieszne pieniądze, a ludzie mieli jeszcze mniej niż wtedy kiedy pracowała jedna osoba w rodzinie, a nawet kiedy pracowały dwie, czyli matka i ojciec. Rządzący natomiast śmieli się z głupców do rozpuku. Przecież bądżmy uczciwi, zasłużyli na to, ale czy mogło być inaczej. O tym że demokracja pośrednia jest zwodnicza i ma charakter neptuniczny doskonale przecież wiemy. I większość ludzi niestety nie podejmuje racjonalnych wyborów. Wiec tak już chyba musi być. To co głupsze i gorsze będzie wypływało na wierzch, a co mądrzejsze chowało się na samym dnie. Ukrywało przed sprofanowaniem i strywializowaniem. Zniekształceniem i odkształceniem. Dzieci miały swoich ministrów takich przemądrzałych królów "Maciusiów Pierwszych" którymi kierowali dorośli. Dorośli manipulowali nimi, najzwyczajniej w świecie sterowali, a oni tego nie widzieli. Z poważnym wyrazem twarzy wygłaszały przemówienia w imieniu frontu wyzwolenia dzieci od niewoli dorosłych. Jeśli rodzice nie chciały dać dziecku "prawa" do pracy, to zaraz odbierali takiemu dziecko i umieszczali je w państwowym domu dziecka. Rodzice natomiast zostali napiętnowani. Ich nazwiska czytali w dziennikach telewizyjnych, a ich twarze można było znależć na fotografiach zawieszanych na słupach. Człowieku czy chciałbyś być czytany w dzienniku telewizyjnym. Albo żeby fotografie przedstawiająca twoją twarz mogli zobaczyć sąsiedzi idący właśnie na zakupy gdzieś na słupie. Straszne co? Nawet nie straszne, wprost przerażające!
Autor:
Cyberius-Zee Jop
o
11:11
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
chwale,
Cyber,
Cyberius,
fiction,
kapitalizmu,
ku,
liteatura,
opowiadanie,
political,
polska,
przedsiębiorco,
sf,
socjalnego,
towarzyszu
na pomoc Cyfronii
opowiadanie

To było w ponurych czasach kiedy na planecie wprowadzono tak zwaną własność intelektualną. Wkrótce opatentowano alfabet oraz cyfry. Za każde użytkowanie alfabetu kazano sobie płacić i to słono. Czytających i piszących ubywało więc z każdym dniem. Najpierw upadły dzienniki. Wszystkie tytuły prasowe poleciały na łeb na szyję. Poleciały na złamanie karku. Poleciały też wszystkie banki. Potem upadły, tak gorliwie zachwalające prawa patentowe i tak zwaną własność intelektualną stacje telewizyjne i rozgłośnie radiowe. Jednak nie dało to nic do myślenia grupie biznesowej stojącej za projektem. Oni szli za ciosem, i chcieli iść jeszcze dalej. Ogłosili patent na słowa wymiawane przez ludzi. Od tego dnia publiczne rozmowy stały się niestety niemożliwe. Ci bardziej rozgarnięci porozumiewali się pomiędzy sobą za pomocą znaków.
Na innej z planet zgłosili patent na geny i taki patent, co szokujące otrzymali. Stali się więc dysponentami całego materiału genetycznego na planecie i nie tylko że mogli dowolnie modyfikować go, to jeszcze wydawali koncesje na prawo do uprawy roślin. Oczywiście oni decydowali jaki typ nasion otrzymasz. I czego się bardzo obawiali mieszkańcy planety, naturalne stało się nielegalne. Jako rzekomo szkodliwe dla zdrowia, bo nieprzebadane i będące nosicielami bakterii.

Hobo postanowił tam polecieć, na wezwanie przerażonych mieszkańców -jego znajomych z którymi korespondował na jednym z galaktycznych for poświęconych nauce i wynalazkom. Pewnego dnia kontakt z planetą urwał się całkiem . Razem z nim na uratowanie ginącej planety polecieć chciał też Hooded i jak się o tym od niego dowiedziała także i Ilija. - Beze mnie nie polecisz - powiedziała urażona, kiedy rozmawiali o tym pewnego dnia, w swojej nowej, niedawno wyremontowanej kuchni - nie ma mowy, wybij to sobie Hooded z głowy - Nie było rady i Hooded musiał się zgodzić. Chociaż obawiał się o nią, bo misja wydawała mu się niebezpieczna. Zabrali także ze sobą swoją trzyletnią córeczkę i starszego o cztery lata syna. Oboje urodzili się już na satelitach. Byli dziećmi satelit. Hobo zabrał swoje dwa śnieżnonobiałe błekitnookie psy i kota. Dołaczyło też do nich jeszcze kilka osób, a dokładniej jakieś parę setek. W tym między innymi dwie byłe mieszkanki komunistycznego matriarchatu nawrócone na wolnościowy transhumanizm. Jedna z pięknymi pomarańczowymi oczami, złotymi włosami i hipnotyzującym niebieskim odcieniem skóry która tak bardzo podobała się Hobo, a do czego on nie chciał sie przyznać [chyba się nawet w niej chłopak zabujał]. I nawet paru byłych patrialchanych komunistów. Zapomniałem napisać lecz w końcowej fazie rozwoju patriarchalnego komunistyczne władze tak bardzo brzydziły się kobietami, i wszystkim co kojarzy sie z żeńskością że wymawianie słów posiadających żeńskie końcówki stało sie tam zakazane. Patrzenie na księżyc stało sie także zakazane, a w związku z tym wychodzenie z domu nocą, dokładniej opuszczanie miejsca zakwaterowania. I nie zasłanianie okien, co było karane mandatami. Dlaczego? Ponieważ w jakiejś książce przeczytali że na Ziemi księżyc kojarzy się z elementem żeńskim. Najbardziej zaś wstydzili sie wypowiadać słowo "laptop" i z tego też względu laptopy nie były u nich używane, a w faktoryjnych sklepach nie można było niestety kupić laptopów. Tu muszę wyjaśnić. Jak to w komunizmie bywa w pewnym momencie "rozwoju dziejowego" zaczynają się pojawiać przeróżne furtki umilające i ułatwiające życie dostojnikom i funkcjonariuszom systemu, więc niektórzy z dygnitarzy posiadali laptopy i używali je ale zwykle w domach. Natomiast uwielbiali mnichów z wyspy Athos. Do tego stopnia że swoją stolicę na kilka lat przed inwazją matriarchanek nazwali Athos na cześc greckich ascetów. Nie pomogło im to bo zostali haniebnie pokonani. Jako największą karę matriarchanki wyznaczyły im stałą obecność wyobrażeń kobiecych na placach miast i ulicach, następnie przyjęcie przez nich żeńskich imion, i przymus używania podczas rozmów słów wyłącznie z żeńskimi końcówkami. Oprócz tego musieli jeszcze pracować w kopalniach srebra, a srebro przecież jest związane z żeńską energią, tak jak złoto z męską. Pracowali w tych podziemnych kolpniach srebra dopóki nie wyrzekli się swoich komunisycznych poglądów. Matriarchanki były niestety bardzo wojownicze i kiedy po Wielkiej Debacie -do udziału w której zmuszono także Hobo- przeszły na wolnościowy transhumanizm, stały sie jednym z ochotniczych trzonów satelitarnej armii, nie tylko te które po przegranej wojnie przebywały w niewoli lecz także i pozostałe na planecie. Przy okazji: sprawa z "genami komunizmu" okazała sie jednak bujana Dobrze więc wzięli ze sobą spory zapas żywności satelitaranej [opartej na kuchni molekularnej] i cały arsenał pożadnej broni. Od starych dobrych sztyletów, szabel i mieczy, po broń laserową i paralizatory magnetyczne.
Społeczeństwo sklonowane.
Dziwna to była planeta. Po odkryciu kodu genetycznego rozwój ludzi w państwach komunistycznych i generalnie totalitarnych z jednej strony, a z drugiej kapitalistycznych, w miarę wolnorynkowych, jednak dążących do dyktaury zaczął przebiegać dość odmiennie. Jeszcze inaczej w krajach trzeciego, czwartego i piątego świata. Jednak tym co się działo w slamsach rozpadających się miast "cyfronii" nikt się specjalnie nie interesował. W państwach bogatych cieszących sie wolnym rynkiem i reklamą kobiety zamawiały sobie w firmach medycznych dziecko. To znaczy wybierały kolor oczu, włosów, i figurę. Pełno więc było na ulicach miast matek spacerujących ze swoimi małymi lalkami Barbi i chlopcami Kenami. Mogłeś zobaczyć całe ulice zapełnione Kenami i lalkami Barbi. Sztuczne i śmieszne powiecie. Zgoda, jednak taki rodzaj działania zakładał wolną wolę i wolny wybór matek a czasami i ojców. Choć katalogi jakich pełno było we wszystkich sklepach i mieszkaniach, no i reklamy powiedzmy sobie szczerze miały spory wpływ na rodziców ale zawsze wolna wola -chociaż może subiektywna- rodziców decydowała o zakupie dziecka. Owszem zdarzały sie idotyzmy. Szedłeś ulicą i widziałeś same znajome twarze. Najbardziej przystojnych facetów i najładniejsze kobiety. Mdliło cię nie raz wtedy i to mocno. Tak mocno że niektórzy marzyli o surowych twarzach robociarzy z komunistycznych despotii. Jednak tam żyć nie chcieli. W komunistycznych despotiach to państwo i jego funkcjonariusze decydowali o "społecznych potrzebach", ile dzieci potrzebuje do produkcji partia, i kto je może posiadać. Znaczy jakie dziecko mają wychować i z jakim przeznaczeniem społecznym. najwięcej jednak potrzebowali robotów i strażników. Zawody i funkcje społeczne w komunistycznych despotiach były bowiem zawyczaj dziedziczone. No to jak na przykład oglądałeś w telewizji film którego akcja toczyła się w despocji to prawie wszyscy byli tacy sami. Zmęczeni, lekko ociężali umysłowo, powolni w ruchach, i o kanciastych, lub okrągłych sylwetkach. Czasami despotia której groził całkowity krach gospodarczy transformowała się, czyli przebierała, i wtedy przynajmniej dla złapania oddechu pozwalali ludziom na trochę więcej. Dopóki nie przejęli trochę nowych technoogi i nie zmodernizowali gospodarki. Ludzie tam mieli wtedy odrobinę więcej do powiedzenia w sposobie wybierania przyszłości dzieci. I nawet nie musieli posiadać kartek na dzieci wydawanych przez urzędników państwowych. Oczywiście jeśli tych dzieci nie bylo więcej niż dwójka.
Tak było do czasu kiedy nie zwyciężyła tak zwana własność intelektualna i właściciele patentu nie zyskali monopolu w prawach do kreowania ludzi i dawania koncesji/pozwlenia na rodzenie/produkowanie dzieci. Nie ważne w sposób naturany co się jeszcze czasami zdażało lub w sposób nowoczesny.

To było w ponurych czasach kiedy na planecie wprowadzono tak zwaną własność intelektualną. Wkrótce opatentowano alfabet oraz cyfry. Za każde użytkowanie alfabetu kazano sobie płacić i to słono. Czytających i piszących ubywało więc z każdym dniem. Najpierw upadły dzienniki. Wszystkie tytuły prasowe poleciały na łeb na szyję. Poleciały na złamanie karku. Poleciały też wszystkie banki. Potem upadły, tak gorliwie zachwalające prawa patentowe i tak zwaną własność intelektualną stacje telewizyjne i rozgłośnie radiowe. Jednak nie dało to nic do myślenia grupie biznesowej stojącej za projektem. Oni szli za ciosem, i chcieli iść jeszcze dalej. Ogłosili patent na słowa wymiawane przez ludzi. Od tego dnia publiczne rozmowy stały się niestety niemożliwe. Ci bardziej rozgarnięci porozumiewali się pomiędzy sobą za pomocą znaków.
Na innej z planet zgłosili patent na geny i taki patent, co szokujące otrzymali. Stali się więc dysponentami całego materiału genetycznego na planecie i nie tylko że mogli dowolnie modyfikować go, to jeszcze wydawali koncesje na prawo do uprawy roślin. Oczywiście oni decydowali jaki typ nasion otrzymasz. I czego się bardzo obawiali mieszkańcy planety, naturalne stało się nielegalne. Jako rzekomo szkodliwe dla zdrowia, bo nieprzebadane i będące nosicielami bakterii.

Hobo postanowił tam polecieć, na wezwanie przerażonych mieszkańców -jego znajomych z którymi korespondował na jednym z galaktycznych for poświęconych nauce i wynalazkom. Pewnego dnia kontakt z planetą urwał się całkiem . Razem z nim na uratowanie ginącej planety polecieć chciał też Hooded i jak się o tym od niego dowiedziała także i Ilija. - Beze mnie nie polecisz - powiedziała urażona, kiedy rozmawiali o tym pewnego dnia, w swojej nowej, niedawno wyremontowanej kuchni - nie ma mowy, wybij to sobie Hooded z głowy - Nie było rady i Hooded musiał się zgodzić. Chociaż obawiał się o nią, bo misja wydawała mu się niebezpieczna. Zabrali także ze sobą swoją trzyletnią córeczkę i starszego o cztery lata syna. Oboje urodzili się już na satelitach. Byli dziećmi satelit. Hobo zabrał swoje dwa śnieżnonobiałe błekitnookie psy i kota. Dołaczyło też do nich jeszcze kilka osób, a dokładniej jakieś parę setek. W tym między innymi dwie byłe mieszkanki komunistycznego matriarchatu nawrócone na wolnościowy transhumanizm. Jedna z pięknymi pomarańczowymi oczami, złotymi włosami i hipnotyzującym niebieskim odcieniem skóry która tak bardzo podobała się Hobo, a do czego on nie chciał sie przyznać [chyba się nawet w niej chłopak zabujał]. I nawet paru byłych patrialchanych komunistów. Zapomniałem napisać lecz w końcowej fazie rozwoju patriarchalnego komunistyczne władze tak bardzo brzydziły się kobietami, i wszystkim co kojarzy sie z żeńskością że wymawianie słów posiadających żeńskie końcówki stało sie tam zakazane. Patrzenie na księżyc stało sie także zakazane, a w związku z tym wychodzenie z domu nocą, dokładniej opuszczanie miejsca zakwaterowania. I nie zasłanianie okien, co było karane mandatami. Dlaczego? Ponieważ w jakiejś książce przeczytali że na Ziemi księżyc kojarzy się z elementem żeńskim. Najbardziej zaś wstydzili sie wypowiadać słowo "laptop" i z tego też względu laptopy nie były u nich używane, a w faktoryjnych sklepach nie można było niestety kupić laptopów. Tu muszę wyjaśnić. Jak to w komunizmie bywa w pewnym momencie "rozwoju dziejowego" zaczynają się pojawiać przeróżne furtki umilające i ułatwiające życie dostojnikom i funkcjonariuszom systemu, więc niektórzy z dygnitarzy posiadali laptopy i używali je ale zwykle w domach. Natomiast uwielbiali mnichów z wyspy Athos. Do tego stopnia że swoją stolicę na kilka lat przed inwazją matriarchanek nazwali Athos na cześc greckich ascetów. Nie pomogło im to bo zostali haniebnie pokonani. Jako największą karę matriarchanki wyznaczyły im stałą obecność wyobrażeń kobiecych na placach miast i ulicach, następnie przyjęcie przez nich żeńskich imion, i przymus używania podczas rozmów słów wyłącznie z żeńskimi końcówkami. Oprócz tego musieli jeszcze pracować w kopalniach srebra, a srebro przecież jest związane z żeńską energią, tak jak złoto z męską. Pracowali w tych podziemnych kolpniach srebra dopóki nie wyrzekli się swoich komunisycznych poglądów. Matriarchanki były niestety bardzo wojownicze i kiedy po Wielkiej Debacie -do udziału w której zmuszono także Hobo- przeszły na wolnościowy transhumanizm, stały sie jednym z ochotniczych trzonów satelitarnej armii, nie tylko te które po przegranej wojnie przebywały w niewoli lecz także i pozostałe na planecie. Przy okazji: sprawa z "genami komunizmu" okazała sie jednak bujana Dobrze więc wzięli ze sobą spory zapas żywności satelitaranej [opartej na kuchni molekularnej] i cały arsenał pożadnej broni. Od starych dobrych sztyletów, szabel i mieczy, po broń laserową i paralizatory magnetyczne.
Społeczeństwo sklonowane.
Dziwna to była planeta. Po odkryciu kodu genetycznego rozwój ludzi w państwach komunistycznych i generalnie totalitarnych z jednej strony, a z drugiej kapitalistycznych, w miarę wolnorynkowych, jednak dążących do dyktaury zaczął przebiegać dość odmiennie. Jeszcze inaczej w krajach trzeciego, czwartego i piątego świata. Jednak tym co się działo w slamsach rozpadających się miast "cyfronii" nikt się specjalnie nie interesował. W państwach bogatych cieszących sie wolnym rynkiem i reklamą kobiety zamawiały sobie w firmach medycznych dziecko. To znaczy wybierały kolor oczu, włosów, i figurę. Pełno więc było na ulicach miast matek spacerujących ze swoimi małymi lalkami Barbi i chlopcami Kenami. Mogłeś zobaczyć całe ulice zapełnione Kenami i lalkami Barbi. Sztuczne i śmieszne powiecie. Zgoda, jednak taki rodzaj działania zakładał wolną wolę i wolny wybór matek a czasami i ojców. Choć katalogi jakich pełno było we wszystkich sklepach i mieszkaniach, no i reklamy powiedzmy sobie szczerze miały spory wpływ na rodziców ale zawsze wolna wola -chociaż może subiektywna- rodziców decydowała o zakupie dziecka. Owszem zdarzały sie idotyzmy. Szedłeś ulicą i widziałeś same znajome twarze. Najbardziej przystojnych facetów i najładniejsze kobiety. Mdliło cię nie raz wtedy i to mocno. Tak mocno że niektórzy marzyli o surowych twarzach robociarzy z komunistycznych despotii. Jednak tam żyć nie chcieli. W komunistycznych despotiach to państwo i jego funkcjonariusze decydowali o "społecznych potrzebach", ile dzieci potrzebuje do produkcji partia, i kto je może posiadać. Znaczy jakie dziecko mają wychować i z jakim przeznaczeniem społecznym. najwięcej jednak potrzebowali robotów i strażników. Zawody i funkcje społeczne w komunistycznych despotiach były bowiem zawyczaj dziedziczone. No to jak na przykład oglądałeś w telewizji film którego akcja toczyła się w despocji to prawie wszyscy byli tacy sami. Zmęczeni, lekko ociężali umysłowo, powolni w ruchach, i o kanciastych, lub okrągłych sylwetkach. Czasami despotia której groził całkowity krach gospodarczy transformowała się, czyli przebierała, i wtedy przynajmniej dla złapania oddechu pozwalali ludziom na trochę więcej. Dopóki nie przejęli trochę nowych technoogi i nie zmodernizowali gospodarki. Ludzie tam mieli wtedy odrobinę więcej do powiedzenia w sposobie wybierania przyszłości dzieci. I nawet nie musieli posiadać kartek na dzieci wydawanych przez urzędników państwowych. Oczywiście jeśli tych dzieci nie bylo więcej niż dwójka.
Tak było do czasu kiedy nie zwyciężyła tak zwana własność intelektualna i właściciele patentu nie zyskali monopolu w prawach do kreowania ludzi i dawania koncesji/pozwlenia na rodzenie/produkowanie dzieci. Nie ważne w sposób naturany co się jeszcze czasami zdażało lub w sposób nowoczesny.
Autor:
Cyberius-Zee Jop
o
11:09
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Cyber,
Cyberius,
cyfronia,
fiction,
literatura,
na,
opowiadanie,
political,
pomoc,
science,
własność intelektualna
Subskrybuj:
Posty (Atom)

