wtorek, 30 listopada 2010

Bóg i diabeł





Czwarty fragment DZIURY W CZASIE

"Bóg i Diabeł to jedno. Bóg jest dniem, a diabeł jest nocą. Bóg jest jasnością, a diabeł ciemnością. Zrozumieli to już dawno nasi dalecy kuzyni i krewni kiedy tworzyli Hinduizm. Tam Sziwa posiada oba te aspekty. Mianowicie aktywność tworzącą i niszczącą, dającą życie i zabierającą je. Wiedzieli też o tym Inowie inni nasi dalecy krewniacy a może nawet i przodkowie. Białe i czarne według nich stanowi przecież jedność, nazywaną przez nich Tao, czyli po prostu po naszemu całością. Nasi przodkowie wiedzieli o tym kiedyś także, tak podejrzewam. Ale zapomnieli.Troche jak..."

http://eart.cba.pl/diabel-i-bog.html
lub od razu tu:
http://eart.cba.pl/dziura_w_czasie4.html

piątek, 26 listopada 2010

humoreski




Witam

Wreszcie znalazłem trochę czasu i jak już napisałem w moim blogu na onecie humoreski "Katecheta", "Dzień Sądu i Gniew Boży", "Jak zaprowadzaono porzadek w pewnym mieście", oraz opowiadanie "Wojna polsko-białoruska" udostępniłem w formacie pdf. doc. oraz odt. [do wyboru] i zapraszam do pobierania oraz czytania
wejdz tu

środa, 17 listopada 2010

dziura w czasie częśc trzecia





Napisałem że wędrowiec jechał ale ażeby prezycyjniej oddać obraz sytuacji powinienem napisać że szedł obok furki ciągniętej przed dwa konie. Nagle zwolnił bo oto zobaczył w oddali poruszające się przed nim dwa małe ciemne punkty. Pewno jakieś zwierzęta albo karły idące na jarmark do Bodzantyna żeby występami zarobić parę denarków. Jakiego było jego zdziwienie kiedy się okazało że to nie są karły ani para wołu która urwała się gospodarzowi idacemu na targ z zaprzęgu i idzie samopas czekając aż gospodarz znajdzie je i uwiąrze do woza z powrotem. Przed nim szło dwóch małych chłopców. Kiedy usłyszeli jego kroki i tętent kopyt końskich zwolnili. - Swastyk z tobą panie -powiedział jeden z nich - Sława i chwała! Swastyk z wami bracziszkowie mili - odpowiedział na pozdrowienie dzieci, nie mogąc uwierzyć własnym oczom - A wy tu skąd? Dodał, z jednej strony zadowolony że widzi małego mądrale i jego młodszego braciszka, z druiej przestraszył się trochę bo skąd tu się wzieli i na dodatek sami bez opieki straszych. Mówił wędrowiec patrząc na dwóch umorusanych braci i zastanawiając się - My z Wilczano na targ do Bodzantyna idziemy. Ceny obaczyć kcemy, porównać i czy co sie przedać opłaci abo i kupić. No no no -pomyślał, a głośno dodał - Wskoczcie na furkę braciszkowie mali do Bodzantyna daleko jeszcze, a konie silne i różnicy nie zauważą nawet. Starszy z braci rezolutny mądrala uśmiechnął się - Kiedy my lubim chodzić, dla zdrowia robimy to - powiedział przysuając się bliżej do wędrowca. Co prawda widać było że są już nieźle zmęczeni i powoli mają swojej dziwnej wycieczki dość, szczególnie zaś młodszy Wilczano który wyglądał na wyczerpanego wędrówką a nawet tochę czymś przestraszonego. Jednak pozwolił im na to aby szli obok niego drogą. Najpierw po prawej zaraz skraju szła para koni ciągnących za sobą wóz, następnie w środku wędrowiec a po lewej para braciszków Starszy Miłość i trzymający go za rękę czteroletni Wilczano Przy lewej nodze Wilczano szedł pies Nie śpieszyli się bo i nie było po co - A co tam u Wróża słychać i u jego żony, mówcie mi bom ciekawy - zapytał w pewnym momencie chłopców wędrowiec - Dobrze wszystko - odpowiedział zgodny chór dwóch głosów. Dalej szli w milczeniu a nad nimi świeciło słońce które szło już w południe. Jedynie po jakimś czasie Wilczano który co chwila zwalniał albo sie potykał i nie dążał za resztą... czytaj dalej tu
wersja w formacie pdf: zobacz tu

wtorek, 16 listopada 2010

TIMOTHY LEARY – Polityka Ekstazy

Dziś wydaje się że czasy w których wiara w cudowną przemianę świadomości tylko i wyłącznie za pomocą substancji psychoaktywnych była odrobinę naiwne. Jednak uważam że warto zachęcić do przeczytania pracy jednego z pionierów w tej dzidzinie Timotiego Leary i jego kultowej już chyba a napisanej w 1968 roku "Polityki ekstazy" za napisanie której autor spędził jakiś czas w więzieniu. Perypetiom tymoteusza nie było końca. Za posiadanie dwóch blantów ziółek został wsadzony na trzydzieści lat do amerykańskiego więzienia z którego uciekł po prawie roku, a dokładniej po dziewięciu miesiącach odsiadki. Opuścił także terytorium Stanów Zjednoczonych. Jednak jego problemy nie skończyły się bo zaliczył jeszcze więzienie w Algierii, Szwajcarii, i Afganistanie w którym podbno miał zostać porwany przez CIA. Czyli uciekając przed więzieniem trafiał do kolejnego więzienia w innym kraju, a autor miał już wtedy pięćdziesiąt lat. link do tekstu

niedziela, 14 listopada 2010

Dziura w czasie cd.





Jechał powoli bezludną prawie wiejską drogą poprzetykaną gdzie niegdzie topolami.Rozglądając sie uważnie wokół dopóki nie zobaczył stojącej na obrzeżach miasta chaty wróża. Poznał ją od razu ponieważ stojący przed drzwiami mężczyzna melodyjnym głosem wołał -gata gata komu gata, komu gate koomu- a przez jego umysł przeleciały nagle niewiadomo skąd słowa mantry - gate gate param gate parasam gate bodi soha - Kiedy tylko zobaczył chałupę wróża natychmiast zwolnił, oczywiście tak żeby tego nie zauważył wróż i nie pomyślał że mu bardzo na wizycie u niego zależy. On chciał przecież kupić swoją modlitwę jak najtaniej, żeby nie powiedzieć po naprawdę okazyjnej cenie. Wróż stojący obok swojej chaty rzucił w jego stronę kiedy tylko się zbliżył do domostwa tak że on mógł go zobaczyć - Swastyk z tobą miły bracie. Chwała i sława ci - słysząc słowa wróża skrzywił się, nie lubił kiedy mówiąc o Swarożycu używano tego zdrobnienia. Bo Swastik to przecież jaćwińska albo pruska nazwa naszego wielkiego bóstwa pomyślał. Następnie opanował grymas na twarzy tak aby nie dostrzegł go wróż - Zauważyłem na twojej piersi schowaną swarzycę - powiedział do niego wróż jakby się usprawiedliwiając - My wyznawcy Wielkiego Swarożyca powinniśmy sie szanować - dodał czytaj dalej tu

czwartek, 4 listopada 2010

gify

moje gify zgromadzone na jednej stronie w postaci zbiorów linków wejdź u

w najbliższym czasie zamierzam też udostępnić stronł z moimi rysunkami-grafikami grafiki i rysunki

Scena Miłosna gify

Witam przedstawiam gifa zatytułowanego:
"Scena Młosna" zobacz tu

dziura w czasie




fragment opowiadania

Najpierw zapanowała w państwach europejskich dyktatura, następnie przyszła po niej kolej na monarchię. Wiele spustoszenia uczyniła postawa amerykanów i europejczyków w walce z ekstremizmem. Po prostu zlekceważyli ich a nie ma nic głupszego niż lekceważenie przeciwnika. Powiedzcie mi proszę co może być gorszego od lekceważenia przeciwnika? Mówię wam przegrywacie już na starcie. Skończyła się też epoka wielkiej złotej wolności. Czasy przeszłe bowiem bez względu na opinię jaką im wydamy były co tu dużo gadać czasami złotej wolności w porównaniu z tym co się działo potem. Rabunek ciężko pracujących ludzi po inwazji wzrósł jeszcze bardziej, a zarówno chrześcijanie jak i ateiści stanowiący wtedy większość w europie poddani zostali nieludzkiemu wprost terrorowi. Naprawdę to terror się dopiero zaczął. W krajach które nie dały się podbić fanatykom nie było dużo lepiej. Strach grup rządzących o utratę władzy, sypiąca się w cholerę skrajnie nie wydolna socjalistyczna gospodarka, groźba załamania systemów emerytalnych -które siłą kiedyś przejęły władze wszystkich europejskich państw- a do tego nieskończenie duża liczba kretów ryjących od środka i niezwykle destruktywna w swoim działaniu piąta kolumna wroga. Zapanowały więc czasy krwawego terroru a człowiek który wymyślił powiedzenie - po pacyfistach przychodzą ludożercy - gdyby oczywiście żył mógłby powiedzieć - widzicie, a nie mówiłem wam? Marna to jednak byłaby dla niego satysfakcja, wszechobecna bieda, ba skrajna nędza będąca udziałem większości, następnie choroby, głód -a jakby tego było mało to i skażenie radioaktywne po kobalcie c300, brudnych bombach, zanieczyszczenie spowodowane bronią chemiczną użytą w czasie konfliktów no i masa nieznanych wcześniej bakterii wypuszczonych na wolność podczas trzeciej wojny nazwanej później światową. Jeżeli by więc w tamtych czasach żył to by nad smutnym losem naszej cywilizacji raczej zapłakał i nie ucieszył się z tego że miał rację. Ekstremiści poruszali się wprost z niezwykłą szybkością w głąb europejskiego terytorium. Po trzykroć niechaj będzie przeklęty Bismarck mówię, i ci wszyscy którzy przyczynili się do upadku naszej cywilizacji. Mówię wam niech będą przeklęci! Przeklęci bądźcie wy wszyscy którzy znacie prawdę a żyjecie w kłamstwie, i utrzymujecie w nim innych! Nie mam bowiem współczucia dla czynienia zła. To przez nich musieliśmy opuścić naszą planetę aby ocalić życie. I udać się w nieznane. Czy tam w ogóle jeszcze żyją ludzie? Lata temu wędrowcy z innego statku odebrali jakieś sygnały radiowe z Polski, a parę miesięcy później z Indii -a więc może ktoś to koszmarne piekło jednak przeżył.
czytaj dalej tu

niedziela, 31 października 2010

Trzecia wojna robotów




witam!
zapraszam do przeczytania mojego opowiadania "Trzecia wojna robotów" Opowiadanie jest dość długie więc na razie nie wklejam go do bloga jedynie wrzucam na stronę trzecia wojna robotów
Zapraszam też do zaglądania na jeszcze czynny mój stary blog na "onecie" art-jop.blog

środa, 22 września 2010

opowieści Gandziaka

Dzienniki Emigranta są już dostępne na stronie do przeczytania tu

opowieści Gandziaka [szkice]


u Gandziaka zamieszkał kot


W Pewnym momencie zaczęły w domu Gandziaka dziać się dziwne rzeczy. Mianowicie wieczorem ktoś zaczynał dobijać sie do drzwi, a następnie szarpać gwałtownie klamką. Gandziak oczywiście nie otwierał, ale tak na wszelki wypadek na stole w kuchni położył sobie siekierkę. Po kilku dniach postanowił jednak zareagować, i biorąc leżęcą na stole siekierkę podchodził do drzwi, a następnie je otwierał. Po drugie nikogo nie było. Trzeciego dnia zobaczył kota, kot wszedł do środka i...został. Potem zobaczył w jaki sposób kot otwierał drzwi, mianowicie wskakiwał na klamkę, i wisząc na niej szarpał ją, jeśli były zamknięte robił to dotąd aż mu Gandziak nie otworzył. Kot potrafił jeszcze kilka innych sztuczek, otwierał sobie wodę w kranie gdy mu sie chciało pić, a kiedy napiszę że mył sobie wodą łapki i pyszczek gdy tylko zaspokoił pragnienie, to nikt mi nie uwierzy. Czy to miało związek z tajemniczymi wybuchami w nocy nieodległyvh górach, -tego Gandziak nie wiedział. Ale przypuszczał że tajemnicze wybuchy i światła jakie im towarzyszyły mają związek z jakimiś badaniami lub testowaniem nowej broni. Kto miałby tą broń testować, polski budżet świecił pustkami, a Słowacja była jeszcze biedniejsza, - może więc amerykanie- myslał. Zaobserwował także wzrost inteligencji u zwierząt w tym obszarze. Był pewien że zwierzęta tam są inteligentne i myślą. Czy to wpływ wybuchów, jakie przyczyniły się do zmiany kodu genetyczengo
u zwierząt?Na drzewach pojawiały się też dziwne formy przypominające do złudzenia Matkę Boską, a jeden taki konar znalazł nawet podczas palenia w piecu kiedy robił sobie obiad.
czytaj dalej tu

KOMUNISTYCZNE DZIECKO

nie. komunistyczne dziecko nie powinno słuchać kołysanek - mówił zagniewany ojciec do żony a to go przestraszona słuchała - ani tymbardziej śpiewać. Nie powinno także zajmować się sztuką w przysłości gdy dorośnie - Większość ludzi należących do partii i prcujących w strukturach administracji wiedziała że jest to kolejna partia władzy, i należy jakś przeżyć, jego ojciec niestety był komunistą wierzącym, i zalecenia komunizmu traktował poważnie, a nawet wierzył w wychowanie, no raczej w wytresowanie nowego człowieka, Tak się niestety złozyło że na tego nowego człowieka został wytypowany jego syn. Od dziecka czuł że coś jest nie tak, i że ktoś chce zadusić jego psychikę i odebrać mu duszę, a zamiast niej, tej prawdziwej swojej duszy do małego dziecęcego ciała wstawić awatara, sztucznego implanta. I wiedział że musi się obronić, obronić za wszelką cenę. Po to aby przetrwać. W jego domu toczyła się wojna. Wojna o jego życie, czyli o jego dusze. Wraz co z tego wynika walką o wolną woolę, czy zwyczajnie o wolność.

buty

więcej tu

tu muszę dodać że nie była to pierwsza przygoda naszego bohatera. Oczywiście słowa przygoda używam w znaczeniu jedynie sarkastycznym. Ale aby nie zanudzać czytelnika, opowiem w jednym zdaniu o dwóch historyjkach w jakich Gandziak miał wątpliwą przyjemność uczestniczyć..
Pierwszą z nich było oskarżenie go o kradzież butów roboczych tak zwanych gumofilców, kiedy zwalniał się z pracy w firmie geodezyjnej na wrocławskich Krzykach. Magazyn został właśnie wtedy okradziony i pech chciał że nie mógł oddać ubrania roboczego i tych nieszczęsnych filcowych butów w sklepie kosztujących jakieś dwadziścia złotych, ponieważ w magazynie po kradzieży został urządzony remament. Magazyn był zamknięty na głucho, zakratowany z ogromną kłódką wisząca na kracie, a on musiał wyjechać ponieważ kończył mu sie termin wypowiedzenia pokoju jaki wynajmował niedaleko Morskiego Oka w miłej i przyjemnej okolicy zaraz praktycznie przy parku szczytnickim. Wkrótce przyszedł do niego juz do domu rodziców dokąd po raz kolejny powrócił na tarczy, list z urzędowy, a raczej urzędowe pismo z tak zwanego kolegium. Za nieoddanie gumofilców, których oddać przecież nie mógł, ale za to że nie oddał ich, musiał zapłacić kolegium. Bagatela, sumke wielokrotnioe przewyższającą wartośc tych starych śmierdzących filcowych butów, w których chodząc po polach z geodezyjną łatą wiele razy się przewrócił. Teraz przewrócił sie jeszcze raz, nie w nich , a "na nich" na termin wyznaczonej przez kolegium sprawy, nie stawił się, po prostu nie miał za co pojechać do Wrocławia. Sprawę przegrał więc a sumka do zapłacenia z każdym dniem rosła, a nawet za nispłacenie jej groziło mu więzienie.

Inną taką groteskowo-humorystyczną sprawą było oskarżenie go o kadzież starej zardzewiałej piłki do cięcia metalu [nadmieniam że jeszcze nie zabytkowej ], a konkretnie brzeszczota. Pewna starsza, biedna i psychicznie chora kobieta w Wysowej, a raczej na jej skrajach, tuz prawie przy Blechnarce, małej wiosce na granicy polsko-słowackiej. gdzie wtedy spędzał zimę. Starsza kobieta nazywała się Smij, co po łemkowsku albo ukraińsku znaczy nomen omen Żmija. Staruszce niestety chętnie pomagał, ponieważ była samotna, bo ze wzgledu na trudny charakter rodzina omijała ją jak się to mówi szerokim łukiem wtedy jeszcze o tm nie wiedział ] Ona jakby chcąc ukarać go za jego głupotę i nauczyć go czegoś na przyszłość oskarżyła go o kradzież tego nieszczęsnego brzeszczota. A niedorozwinięci umysłowo policjanci z Wysowej dali wiarę i ścigali go bezwzględnie i niezwykle stanowczo po całej Polsce. Będąc już pożniej w Krakowie u siebie lub u matki dostawał wezwania polecone do sądu. Tylu ludzi, o Boże święty, siedziało w Polsce w więzieniu za takie bzdury i wstydzili się do tego przyznać przyznać. Minęło dwadzieścia lat a nic się nie zmieniło, emerytkę we wrocławskim supermarkecie oskarżono o kradzież batonika ponieważ ochroniarze znależli w kieszeni jej palta papierek po batoniku kosztującym jakieś dziewięćdziesiąt groszy, Poważne sprawy, o gigantyczne oszustwa toczyły sie natomiast w najlepszym z krajów latami. Nieraz nawet od początku tyak zwanej "transformacji"

Gandziak wiedział jedno. Wiedział że po przygodzie z butami do Wrocławia już nie wróci

czytaj tu